Dzisiaj nie napiszę, ile zjadłam...Był McDonald, hod dog z Orlenu i tym podobne. Zrobiłam z chłopakiem ok. 350 km na stopa. Było świetnie, kolejna przygoda i mam satysfakcję z tego, że nie siedziałam zamelinowana w domu. Pobyt u znajomych trwał 5 dni, pogoda nie sprzyjała, więc musieliśmy zająć się czymś w domu. Pierwszego dnia mieliśmy się przywitać w jak najbardziej polski sposób, a w następne zwiedzać. No, ale wyszło jak wyszło i witaliśmy się całe 5 dni xD wypiłam 2 miliony piw i miałam wrażenie że przytyłam kilka kg. Nie przytyłam nic ,ale nie ufam mojej wadze. Czuję się grubsza. Jutro powrót do rzeczywistości, dieta od początku i rozmowa o pracę.
Poznałam wielu niesamowitych ludzi , którzy opowiadali wiele niesamowitych historii. Przykład : kobieta opowiadała, że syn jeździ na stopa i raz był na Saharze obejrzeć zachód słońca : o 'wypalić maryche' i wrócić. Podbudowują mnie takie historyjki, bo jak widać życie nie musi być szare i banalne ...dom,praca, szkoła, rodzi na i tak w kółko, wystarczy tylko chcieć coś przeżyc:v
bruitsdelanuit
24 września 2013, 07:52Mi sie wlasnie 1 bardziej podoba, bbo zmieniam stajl na bardziej elegancki hihihi :D
cludiix.
18 września 2013, 23:08Jeej, też bym chciała takie przygody na stopa :))
karolcia191993
18 września 2013, 22:31co za przygody.. tak smakuje zycie ! ;-)) super, z chlopakiem na stopa, no no musialo byc extra :))