22 marca 2018, 22:49
Cześć.
Mam na imię Wiki, mam 25 lat, 173 cm wzrostu i jakże niesforne 125 kg. Daje mi to aż 40 kg nadwagi, które definiowane jest jako otyłość olbrzymia. W dniu dzisiejszym 90 kg to waga, o której marzę od 7 lat,
Nie będę mówić, że kiedykolwiek w odchudzaniu byłam wytrwała, ale co wam powiem CHCĘ TO ZMIENIĆ. Nie wiem co to sukces w odchudzaniu, ale niestety wiem co to efekt jojo. Korzystałam z różnych diet, chodziłam do przeróżnych ośrodków zajmujących się problemem otyłości. Niestety zawsze kończyło się to fiaskiem. Albo chudłam ja i portfel albo tylko portfel. Nienawidzę się odchudzać. Zawsze zadaję sobie pytanie czemu łatwiej przytyć, a trudniej schudnąć? nie mogło by być odwrotnie? Cóż, życie zaskakuje...
Moje życie z bagażem 125 kg nie jest łatwe. Za dzieciaka byłam pulchna, jednakże nie aż tak. Myślałam, ze jak pójdę na studia to wszystko się zmieni. Wiecie, wykłady, studenckie życie ( tryb oszczędny), stres, itp. Niestety prawda okazała się zupełnie inna. Z około 85 kg przez 7 lat życia w innym mieście przytyłam !!!!!! Tak dobiłam do 125 kg, które mnie wku****. Nie jestem z tego zadowolona, bo i kto by był... Od 11 roku życia choruję na RZS ( Reumatoidalne Zapalenie Stawów), tak uwierzcie to choroba nie tylko dla osób po 60+. Tak, tak, zapytacie czy byłam leczona sterydami i pewnie dlatego ważę ile ważę. NIESTETY NIE kochani. Sama na to zapracowałam. . . Czym? Nie miałam żadnej aktywności fizycznej ( wydział-> akademik-> impreza ( od czasu do czasu) i z powrotem akademik->wydział, itd.). I oczywiście to głupie myślenie .. " Ee tam mam te 85 kg to chyba nie przytyje ". A tu co ? Dupa. po 5 latach obudziłam się z ręką w nocniku. Mam 25 lat i ważę te pieprz*** 125 kg. Od 2dwuch lat walczę, ale wywalczyć nie mogę.
Czemu podjęłam kolejną próbę? Moi kochani. Zachorowałam na cukrzycę... Tak cukrzycę typu II. W dniu dzisiejszym jestem leczona tabletkami. Tak najpierw metotreksat ( lek na RZS), a teraz to. Do kiedy? Mam nadzieję, że jak najpóźniej przejdę na insulinę. . . lub wcale? Czy to możliwe? Nie wiem, ale wiem jedno jak zgubie już chociaż 20 kg to poziom cukru się ustabilizuje. Kolejnym bodźcem jest również poprawienie kondycji moich jakże świetnych stawów, które nacierpiały się podczas choroby i zapewne nie są zadowolone z faktu, że dźwigają taki ciężar.
W sumie jestem szczera i przyznam się Wam, że chcę również w końcu poczuć się atrakcyjnie. Tak. Pragnę wyjść gdziekolwiek z poczuciem tego, że nie mam już czego się wstydzić. Ponad to marzy mi się nie zakrywanie moich fałdów i olbrzymiego brzucha, którego jak każdy nazywa Maćkiem. Nienawidzę Maćka, a ten jak widać nie ma zamiaru się mnie puścić. Nienawidzę również swoich ud, które w lecie przysparzają mi mega dużo kłopotów. CHCĘ POCZUĆ SIĘ WOLNA OD TŁUSZCZU, FAŁDÓW I WIELGACHNEGO BRZUCHA !!!!!!!!!! Nie chcę mieć ogromnych polików i martwić się czy nie rośnie mi druga broda. Nie chcę by ludzie patrzyli na mnie i wytykali palcami. To przykre, chyba każdy otyły wie jakie to dziwne, smutne i żenujące uczucie.
Ta Jedzenie. Hmmm no po śmierci taty, który zmarł mi w 2016 roku nie jadłam nic przez miesiąc, żyłam rozpaczą, smutkiem, przerażającym żalem , fajami i kawą… tak.. teraz gdy ochłonęłam, choć i tak się pogodzić nie mogę … zaczęłam jesć słynne 5 razy dziennie, mniejsze posiłki . I co? No ok .. coś tam zawsze zleci. Dla mnie 0,1 kg na wadze to już jest sukces. Nie wiem może robię jakieś błędy żywieniowe, ale staram się tego pilnować.
Moim największym problemem w odchudzaniu jest brak kogoś kto
by mnie motywował. Brak kogoś kto zmaga się z otyłością, a także walczy z nią.
Mam wiele koleżanek, które ważą nawet po 55 kg i ich pocieszające słowa „
Słuchaj Wiki ja też muszę schudnąć będziemy ćwiczyć razem” demotywują mnie. Jak
ona chce schudnąć? Co? Z Kości na Ości? Co ona chce zgubić ? Skórę z brzucha by
gołe mięśnie było widać? Matko i córko .. Nie rozumiem tego… I chyba nie
zrozumiem.. Wiem , że w taki sposób chcą mnie pocieszać, ale przy tempie
ćwiczeń ona jak młody bóg a ja ledwo żyję. Proszę was… Pf… Właśnie, mówiąc o
ćwiczeniach. . . Muszę się Wam przyznać, ze to jest dla mnie zgroza. Wiem,
wiem ćwiczenia przy diecie to podstawa.
Ale jak się do nich zmusić. Owszem !! Wiki była zdeterminowana, ćwiczyła z tymi
wszystkimi celebrytkami po 45 minut, po 60 minut, itd. Sami wiecie o kim mowa… Jednakże co? Tak mnie denerwowały słowami
typu: Dawaj, jeszcze wytrzymasz, jeszcze trochę , nie poddawaj się… Taaa jasne, jeśli ona jest szczupła i ma
wyćwiczone te mięśnie to jej łatwo mówić? A ja z moim kałdunem ledwo wytrzymywałam,
plus do tego moje tętno, taaaaaa. Aż oddychać nie mogłam. Męczarnia.. Nie wiem może jestem tak tępa, że nie umiem
ćwiczyć… nie umiem wytrzymać choć tak bardzo tego pragnę? Może ja nie umiem za
nimi tego powtarzać ? nie wiem nie mam pojęcia co jest ze mną nie tak. Achhh i właśnie..
Kiedy ćwiczyć mam jak mam taką pracę, a nie inną.. zmiany Rano 7-19 , nocka
19-7 , dwa dni wolne ( od czasu do czasu tylko dzień) … I co skąd tu siła? Skąd??
Chcę ćwiczyć.. Może wy byście podsunęli mi jakieś ćwiczenia?
Zapraszam do zaglądania na mój profil . Będzie mi z Wami łatwiej :)Pozdrawiam :) i życzę samych sukcesów :)
25 marca 2018, 11:33
życzę powodzenia. Moja siostra z insulinoodpornością, cukrzyca 2 st, hashimoto w 2 lata schudła 74kg, w listopadzie miała zabieg usunięcia faldów, ćwiczyła 5x w tygodniu aquaaerobik, spacer w bieżni pod ciśnieniem, z czasem gdy zeszła do ok 100kg zumba, spinning. Kluczem jej były posiłki co 3h, korzystała z dietetyka, świetnego specjalistę acz dość drogiego 300 zł/wizyta raz w miesiącu, jeśli udało jej się schudnąć ponad plan płaciła 150 zł za wizytę, dietę dostawała na maila co tydzień, posiłki proste i szybkie. Przy cukrzycy typu 2 i bardzo prawdopodonej insulinoodporności polecam Ci znaleźć dietetyka specjalistę, zapytaj diabetologa gdzie takiego szukać. Przechodziłam dziecięce rzs choroba u mnie uśpiona, walcz o siebie póki jesteś młoda, po 30 nieleczone rzs - nieprawidlowa dieta, przy chorobach reumatycznych dieta jest kluczem (tozapewne wiesz) atakuje ze zdwojoną siła. Nie chce Cię straszyć. Dbaj o siebie p.s siostra zaczynała z wagą 131kg
Edytowany przez KobietaPytajaca 25 marca 2018, 11:35
25 marca 2018, 19:21
życzę powodzenia. Moja siostra z insulinoodpornością, cukrzyca 2 st, hashimoto w 2 lata schudła 74kg, w listopadzie miała zabieg usunięcia faldów, ćwiczyła 5x w tygodniu aquaaerobik, spacer w bieżni pod ciśnieniem, z czasem gdy zeszła do ok 100kg zumba, spinning. Kluczem jej były posiłki co 3h, korzystała z dietetyka, świetnego specjalistę acz dość drogiego 300 zł/wizyta raz w miesiącu, jeśli udało jej się schudnąć ponad plan płaciła 150 zł za wizytę, dietę dostawała na maila co tydzień, posiłki proste i szybkie. Przy cukrzycy typu 2 i bardzo prawdopodonej insulinoodporności polecam Ci znaleźć dietetyka specjalistę, zapytaj diabetologa gdzie takiego szukać. Przechodziłam dziecięce rzs choroba u mnie uśpiona, walcz o siebie póki jesteś młoda, po 30 nieleczone rzs - nieprawidlowa dieta, przy chorobach reumatycznych dieta jest kluczem (tozapewne wiesz) atakuje ze zdwojoną siła. Nie chce Cię straszyć. Dbaj o siebie p.s siostra zaczynała z wagą 131kg
25 marca 2018, 19:24
To jest 1/3 z tego co chce zbić. Nie było to szybko . Długo, etapami i z przestojami.Pierwsze efekty? Kochana wygladasz rewelacyjnie! Co za przemiana! Jestes niesamowita jak Ci sie udalo az tyle osiagnac i ile czasu Ci to zajelo?trzymam kciuki wierzę że sobie dasz radę. Też startowalam z wysokiej wagi i też mam cukrzycę typu II leczona metformina ale trzymam się dzielnie i pierwsze efekty już za mną może cie to troszkę zmotywuje takie moje pierwsze porównanie POWODZENIA ŻYCZĘ!
25 marca 2018, 19:31
Kobieto nauczaj mnie! :D z moim PCOS, niedoczynnością tarczycy i insulinoopornością o każdy kilogram muszę walczyć na śmierć i życie. A do zrzucenia duuużo. Moim pierwszym marzeniem jest zejść poniżej 100 kg. Motywację mam ogromną, ale niestety przy okazji słabą silną wolę. Podejść do odchudzania miałam sporo, ale chyba po prostu musiałam do tego dorosnąć i potraktować siebie poważnie.Swoją drogę z odchudzaniem zaczęłam 2 lata temu... Ważyłam... 128 kg szok. W trzy miesiące schudłam 30 kg, potem było gorzej tzn wolniej
25 marca 2018, 22:38
Co myślicie na temat diety WO lub Paelo?
WO to nie jest dieta, tyko bardziej sposób na detoksykację organizmu. Moim zdaniem takimi rzeczami warto zaprzątać sobie głowę dopiero, kiedy ewidentnie zapchany syfem organizm nie działa tak, jak powinien. Natomiast Paleo jest jedną z najzdrowszych diet jakie istnieją i moim zdaniem jest świetną alternatywą dla każdego, u kogo MŻ zwyczajnie się nie sprawdza :)
26 marca 2018, 03:32
WO to nie jest dieta, tyko bardziej sposób na detoksykację organizmu. Moim zdaniem takimi rzeczami warto zaprzątać sobie głowę dopiero, kiedy ewidentnie zapchany syfem organizm nie działa tak, jak powinien. Natomiast Paleo jest jedną z najzdrowszych diet jakie istnieją i moim zdaniem jest świetną alternatywą dla każdego, u kogo MŻ zwyczajnie się nie sprawdza :)Co myślicie na temat diety WO lub Paelo?
26 marca 2018, 07:30
Skoro choroby na które zapadłas jeszcze Cie nie motywują do straty wagi to już nie wiem jak Ci pomóc. Do tego jesz bardzo mało.
W taki sposób nie osiągniesz celu
26 marca 2018, 15:27
Skoro choroby na które zapadłas jeszcze Cie nie motywują do straty wagi to już nie wiem jak Ci pomóc. Do tego jesz bardzo mało. W taki sposób nie osiągniesz celu
29 marca 2018, 05:11
Cześć :-) Chciałbym dołączyć do grona odchudzających :-) Postanowiłam się za siebie wziąć we wrześniu tego roku, kiedy dobiłam do około 125! Teraz ważę około 102-104 kg (nie mam u siebie zbyt dokładnej wagi, jak pojadę do domu rodzinnego na święta teraz to się przekonam ile mnie jest) W lutym włączyłam dopiero aktywnośc, najpierw basen 2-3 razy w tygodniu, teraz 3 tygodnie treningi kardio na siłowni 4-5 razy, na początku rzadziej około 40min, teraz godzina, a dam radę więcej. Mam problem bo ostatnio nie rusza się waga, nawet mam wrażenie że rośnie, chociaż nie zmienilam jakoś diety i cwicze. Co do obwodów nie mam pewności, chociaż może i coś drga. Postanowiłam dołączyć żeby się teraz nie poddać. Będę mieć teraz bardziej pracowity okres, mniej czasu na ćwiczenia. No i na święta sie przytyje a to zawsze doluje. Na Boże Narodzenie przytyłam 5 kg ;-) Potem zeszło co prawda ale chyba niewiele poniżej stanu sprzed.
Edytowany przez JuliaAnnaWeronika 29 marca 2018, 14:57