Temat: Dojazd do pracy

Czy Waszym zdaniem dojeżdżać do pracy autobusem jest uwłaczające ? Czy to wstyd ? Czy to sugeruje że jest się niziną społeczną?

Haga. napisał(a):

Epestka napisał(a):

Haga. napisał(a):

Wstyd, jesteś plebsem. Czas wziąść kredyt na jakiś wypasiony samochód :)

Wziąć. I to dopiero wstyd!

Zgadza się, prawdziwy wstyd. Jestem ze wsi i jestem plebsem. i przejmuję sie takimi pierdołami :)

Znajomość ojczystego języka to rzeczywiście pierdoła:)

inquieta, w kontekście pytania na pewno :)

TakaJednaZTegoForum napisał(a):

Czy Waszym zdaniem dojeżdżać do pracy autobusem jest uwłaczające ? Czy to wstyd ? Czy to sugeruje że jest się niziną społeczną?

Gordita, treść i forma twoich postów bardziej to sugerują niż środek transportu ffs...

Nie jest, choć wiadomo różni ludzie korzystają z transportu miejskiego, mam fioła na punkcie czystości i mi byłoby ciężko zrezygnować z auta. Są przecież osoby, które boją się być kierowcą i mimo tego, że ja stać na auto to nie mogą jeździć 

oh, jakie to szczęście, że pracuję zdalnie i nie muszę się nad tym zastanawiać 😁

Pasek wagi

TakaJednaZTegoForum napisał(a):

Czy Waszym zdaniem dojeżdżać do pracy autobusem jest uwłaczające ? Czy to wstyd ? Czy to sugeruje że jest się niziną społeczną?

Oczywiście. Tylko wiesz, to że jeździsz samochodem to też automatycznie nie nadaje ci splendoru - musi być nówka, jakiś za minimum 200 tysięcy a nie jakiś dziesięcioletni badziew - bo jeszcze cię ktoś w takim zobaczy i będzie wstyd.

Karolka_83 napisał(a):

Ves91 napisał(a):

Echhh, w takim razie ja już dawno powinnam jeździć na swoim Romecie z torbą na głowie, żeby wstydu na dzielni nie było ?

Nie no, jesteś w tej dziwnej hierarchii jednak poziom wyżej, bo Romet jest Twój (czyli Cię stać) a autobus jest miejski ?

🤣🤣🤣

Zrobiłaś mi wieczór, dzięki, Karolka! ❤️😂

Pasek wagi

co ty opowiadasz. To nie wstyd. Normalna sprawa. Czasem nie ma gdzie zaparkować, a ten problem masz z bańki. Wstydem jest być podłym człowiekiem. A jeśli chodzi o wizerunek to nosić guessa i udawać, że to marka z wyższej półki :)

czasami sa miejsca pracy ze dojazd samochodem jest kiepski - np warszawski Mordor. Tam jeszcze jadac na 7 rano i wychodzzac o 16 jest spoko, ale jesli szef kaze pracowac 9-17, to samochodem ani nie wjedziesz, ani nie zaparkujesz, ani nie wyjedziesz (znaczy wyjedziesz, ale szybciej byloby na wrotkach). Wiele lat jezdzilam pociagiem tam, obecnie glownie zdalnie, wiec raz w tygodniu biore samochod, bo po prostu jednorazowy bilet na PKS/PKP by mi sie mniej oplacal niz samochod. Osoby mieszkajace w Warszawie i dojezdzajace do naszego biura, nawet jak maja samochody, jezdza autobusem, rowerem ew elektryczna hulajnoga. 

Pasek wagi

Brak samochodu przeszkadza mi jedynie kiedy mam zakupy do targania i muszę iść na autobus. Wtedy rzeczywiście czuję lekkie zażenowanie, bo wyglądam dojrzale, ale jakbym się "niczego" nie dorobiła, a z drugiej strony pokazuję moją krzepę, więc się wyrównuje. Tak poza tym to lubię jeździć komunikacją miejską, mogę słuchać muzyki, czytać, grać na telefonie itp. a nadal dojeżdżam do celu bez wysiłku. 

Pasek wagi