Sylwetka

Poprzednia Początkowa sylwetka
Obecna Obecna sylwetka
Cel Mój cel

O mnie

Mam sporo zainteresowań między innymi: ezoteryka, reiki, astrologia, anioły, uzdrawianie itp, czytanie, rysowanie, malowanie itp, pisanie/książki,blogi/ poezja w tym haiku a ostatnio przysłowia i aforyzmy, filmy, grafika, joga, układanie krzyzówek. Ogólnie kocham wieś, dom, ciszę, spokój, pozytyne emocje i nie znoszę wysiłku fizycznego... A odchudzam się bo miałam problemy z poruszaniem się i bóle kręgosłupa o zadyszce nie wspomnę a przy stadzie kotów i psie nachodzić się trzeba... Cel na ten rok 79 kg

Informacje o pamiętniku:

Odwiedzin: 1588316
Komentarzy: 56210
Założony: 12 kwietnia 2011
Ostatni wpis: 4 lutego 2025

Pamiętnik odchudzania użytkownika:
araksol

kobieta, 60 lat, Będzin

163 cm, 85.20 kg więcej o mnie

Postanowienie noworoczne: do końca XII 2024 - 79kg

Postępy w odchudzaniu

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Masa ciała

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Wpisy w pamiętniku

30 sierpnia 2016 , Komentarze (12)

Dziś wstałam przed ósmą. Nakarmiłam stado, zrobiłam sobie kawę, zadzwoniłam do Sebastiana i usnęłam z powrotem. Obudziłam się o 10:00. Teraz piję drugą kawę i planuję dzień. Przede wszystkim mam zamiar napisać dwa teksty z tych bardzo dobrze płatnych.Tym razem o jabłonkach, a dokładnie odmianach jabłoni. Cały dzień będę na czatach na portalach wróżbiarskich, a wieczorem mam zbieg Reiki. Dziś zaczynam robić serię 4 zabiegów na bezsenność, niepokój i nerwowość. Mam też zamiar się pouczyć. Nadal przerabiam kurs tarota i karty klasyczne. Nie spieszę się. Pomału  byle do przodu. Czekają karty Lenormand i cygańskie. Czekają w zasadzie podręczniki, bo staram się już nimi wróżyć. Wczoraj przyszła mi oferta kursu parapsychologii za niecałe 40 zł. To okazja, ale muszę się z tym jednak wstrzymać do nowego roku, bo nie wiadomo czy Krzysiek będzie miał pracę.

Diety nadal nie stosuję. Jem wszystko i wcale nie tak mało. Dziś mam sos koperkowy z jajkiem i ziemniakami. Wczoraj był quiche z papryką i cebulą. Zjadłam sporo.

Jutro chyba pojadę w końcu na to prześwietlenie kręgosłupa, bo Sebastian mi żyć nie daje. Każe mi iść do lekarza i dbać o siebie. Mnie się to oczywiście nie uśmiecha, ale muszę mu ustąpić, bo mi spokoju nie da. Strasznie uparty jest w tym względzie. O badaniach innego typu, tych z krwi nawet mu nie mówię, bo by mnie zagnębił chyba.

A na koniec tekst o fundacji, którą staram się wspierać...

Główną misją naszej Fundacji jest wspieranie bezdomnych zwierząt, które zostały źle potraktowane w wyniku zdarzeń losowych lub celowej działalności człowieka. Dążymy do edukacji jak największej liczby osób, bo wierzymy w to, że oprócz doraźnej pomocy czworonogom naszą powinnością jest także zwracanie uwagi na ich problemy i wskazywanie rozwiązań.

Cele, które przed sobą postawiliśmy, to m.in. propagowanie humanitarnego traktowania zwierząt domowych i wolno żyjących, przeciwdziałanie stosowaniu wobec nich przemocy, niesienie pomocy, wspieranie i systematyczna współpraca ze schroniskami i organizacjami, działanie na rzecz regulacji populacji czworonogów i zwalczania ich bezdomności, a także edukacja propagująca kształtowanie właściwych relacji pomiędzy człowiekiem a zwierzęciem.

Swoją misję realizujemy m.in. poprzez tworzenie kampanii i projektów wspierających czworonogi z całej Polski, interweniowanie w przypadkach znęcania się nad nimi, leczenie ich i pomoc w poszukiwaniu dla nich nowych opiekunów.


Co robimy?

dlaSchroniska.pl to projekt, który przez cały rok wspiera prawie 60 schronisk dla bezdomnych zwierząt i organizacji z całej Polski. Pod opieką mamy ponad 2600 potrzebujących psów, kotów, jeży, świnek morskich i królików. Dzięki platformie www.dlaSchroniska.pl internauci do końca 2015 r. ufundowali im dary już o łącznej wartości ponad miliona złotych! Kwota ta cały czas rośnie, a swoją cegiełkę może dołożyć każdy.

Jak to działa?

Wchodząc na stronę www.dlaSchroniska.pl wybierasz schronisko lub fundację, a następnie decydujesz, który zwierzak otrzyma Twoje wsparcie. Wskazujesz produkty, które chcesz kupić i płacisz przelewem internetowym lub tradycyjnym. Nie płacisz za wysyłkę, bo to my zapewniamy dostawę zakupionych produktów do wybranej przez Ciebie placówki.

Pozdrawiam 
Michalina Zabłocka
tel. 535 000 530

ul. Kopanina 54/56, 60-105 Poznań 
KRS 0000588561 | NIP 6972319399

29 sierpnia 2016 , Komentarze (12)

Wczoraj dzień był dość pracowity. Robiłam dżem taki mieszany z gruszek i jabłek, wróżyłam, a wieczorem miałam zabieg oczyszczania aury i czakr z klątw, podpięć i uroków. Dziś mam oczyszczanie mieszkania tej samej osoby. Dziewczyna ma problemy, lęki, czuje się osaczona, śnią jej się koszmary. Coś trzeba zadziałać, by jej pomóc. W tarocie wyszły problemy ze zdrowiem, które się potwierdziły i problemy z partnerem. Też potwierdzone. Astrologicznie też jest kiepsko, ale to złe już mija. Zabiegi powinny pomóc. Oprócz tego ma się kąpać w soli i okadzić dom bylicą. Ma też wykonać rytuał oczyszczania we własnym zakresie. Teraz jest odpowiednia pora, bo księżyc maleje. Za zabiegi i wróżby dostanę kozie sery. Odpowiada mi to, bo je uwielbiam. Wieczorem się uczyłam. Robiłam też oczywiście jak co dzień Reiki. Dzień minął.

Dzisiejszy będzie równie pracowity. Od środy Krzysiek ma urlop to może coś koło domu i w domu zrobi. Trzeba wyciąć sporo chaszczy, posprzątać w sieniach i nieużywanej łazience.

28 sierpnia 2016 , Komentarze (5)

Nadal myślę o kursach i warsztatach. Znalazłam kurs kontaktu z intuicją. Będzie w Katowicach, więc blisko 24 września. No i mam dylemat, bo trwać będzie od 10:00 do 17:00. Z dojazdem to ponad 11 godzin i nie wiem czy zniosę to kondycyjnie, a raczej mój kręgosłup. Do tej pory warsztaty trwały po 3 godziny i później jechałam na kwaterę i mogłam się położyć. Następna sprawa to warsztat chromoterapii też pod koniec września lub na początku października. Na dwa mnie Krzysiek nie puści przecież. Coś muszę wybrać. Pasowała by mi książka w formie kursu lub podręcznika z ćwiczeniami o intuicji. Niby coś takiego jest w sprzedaży, ale opinie są kiepskie. Kusi mnie też studium psychotroniki. Zajęcia są w Katowicach. Problem w tym, że dojazd ciężki i zajęcia do 19. Nie miałabym czym wrócić. Krzysiek nawet o tym słuchać nie chce. Chyba więc jednak z tego nic nie wyjdzie. Jest też kurs psychotronika w eskk. Kosztuje 175 zł. To trzy kursy w jednym-parapsychologia, psychologia i tarot lub astrologia do wyboru. Później jest egzamin. No i nie wiem czy warto mi o tym myśleć, bo wiek i do pracy poza domem się już nie wybieram. Może więc dodatkowy zawód jest mi zbędny, a kurs psychologii i parapsychologii mogę sobie zrobić osobno? Koszt mniejszy, a wiedza ta sama. Pomyślę od stycznia gdy Krzysiek będzie miał pracę...

Zastanawiam się nad kursem anielskim przez internet, ale nie wiem czy to nie strata pieniędzy. Kontakt z aniołami mam dobry, bo jestem po inicjacji Engel Ki. Rozmawiam z nimi tzn. pytam o imiona tych które mi w danym momencie pomagają. Zazwyczaj przychodzą mi do głowy od razu i rzadko się mylę. Dziś jest obok mnie Anael, Aziel i Ariel. One mnie wspierają. Przeczytałam sporo książek o aniołach. Próbowałam odczytów. Nie mam jednak nawyku by często się do nich zwracać. Z odczytami też mam problem, bo nie bardzo ufam myślom pojawiającym się w mojej głowie. Może kurs by mnie tego nauczył?

Kusi mnie też strona w internecie z moimi usługami. Nie wiem nic na ten temat. Interesują mnie przede wszystkim miesięczne koszty łącznie z pozycjonowaniem. Nie wiem czy bym coś więcej w ten sposób zarobiła. Zarobić teraz mogę ponad 2000 zł i renty mi nie wstrzymają. Może więc by mi się to opłacało. No i to chyba ryzyko zakładać jak firmy nie prowadzę. Teraz jestem zatrudniana na umowę o dzieło. Wszystko legalnie...

27 sierpnia 2016 , Komentarze (9)

Dziś będę pisać, uczyć się, wróżyć i robić dżemy. Owoców mam dużo. Dostałam od koleżanki reklamówkę gruszek i drugą jabłek. Zawsze też mam dylemat czy zrobić dżem bez dżemixu czy z dżemixem. Z dżemiksem mi się nie podoba, bo wprowadzam sztuczności. Bez dżemixsu znowu jest bardzo słodki i cukru dużo potrzeba, a on też zdrowy nie jest. Tym razem zrobię z dżemixem 3:1. Wczoraj kupiłam też jeszcze fasolki do słoików. Włożę może w poniedziałek. Od przyszłego tygodnia będę już robić sosy chińskie. Później pójdą meksykańskie. Na początku września kupię grzyby. Część wysuszę, a część zamrożę. No i będzie koniec przetworów o ile w tym roku nie pokaże się wysyp opieniek, bo tylko je potrafię zbierać w pobliskim lesie. Zazdroszczę Sebastianowi. On chodzi na grzyby i przynosi po wiaderku czerwonych kozaków.

Ostatnio żyję ezoteryką- wróżę, czytam i uczę się. Wczoraj kilka razy stawiałam sobie tarota i to i owo mi karty ujawniły. Ta książka 365 rozkładów tarota jest fantastyczna według mnie. Porusza tematy na które bym nie wpadła, a tu mam rozkłady podane na tacy. Niektóre mnie głęboko poruszyły.

Dziś w nocy śniła mi się woda. Konkretnie była to rzeka. Dojście do niej było łatwe, a woda prawie krystalicznie czysta. Widać było dno. To dobry znak, bo woda w snach to uczucia. U mnie z nimi wszystko jest w porządku. Cieszy mnie to. Jeszcze niedawno woda w moich snach była mętna i wzburzona, głęboka i przerażała mnie. Teraz to minęło. Chyba dochodzę do ładu z sobą.

26 sierpnia 2016 , Komentarze (8)

Dziś wstałam stosunkowo późno, bo o 9:30. Chciałam odespać wyjazd. Wstałam wypoczęta. Nie jest więc tak źle z moja kondycją. Dziś mam trochę pracy. Zaczynam przygotowywać następne teksty o drzewach. Będę też wróżyć. Może również przygotuję artykuł na portal z wróżbami. Zaczął się znak panny i trzeba by napisać o minerałach, które panna powinna wybrać dla siebie. Po południu będę robić dżem. Chcę się też pouczyć. Karty Lenormand mnie zachwyciły. Dają nadzwyczaj trafne odpowiedzi. Książka na ich temat też jest świetna. Przejrzałam wczoraj również 365 rozkładów tarota. Pozycja mi się bardzo spodobała. Masa pomysłów na poznanie siebie między innymi. Będę ćwiczyć...

Telefon Krzyśkowi kupiłam ale on nie chce. Zawziął się i już. Powiedział, że nie będzie używał. Nie to nie, ale przynajmniej drugi telefon w domu będzie. Teraz tylko starter z Orange muszę kupić i uruchomić. Nie bardzo wiem jak to zrobić. Chyba z tym poczekam aż brat Krzyśka z Włoch wróci.

Wczoraj kupiłam sobie tunikę i sweter w bonprix. Ciekawe kiedy przyjdą. Przydałby mi się jeszcze sweter ale gruby. Muszę też kupić botki i chyba kurtkę zimową.

Diety nadal nie zaczęłam. Ciągle jestem głodna jak wilk. Na szczęście nie tyję. No ale schudnąć przecież w końcu muszę. Tylko kiedy ten moment przyjdzie.

25 sierpnia 2016 , Komentarze (18)

No i jestem już jestem po warsztatach. Były ciekawe choć część wiedzy posiadłam wcześniej. Nie żałuję jednak, że się wybrałam. Fajna była medytacja z kamieniami. Nauczyłam się też między innymi dostarczać i odprowadzać energię z różnych miejsc na ciele w tym z czakr za pomocą odpowiednich kamieni w otoczeniu kryształów górskich. Nie znałam tej metody. Stosowałam tylko medytacje w gwieździe Dawida. Niby podobne ale nie to samo, bo to medytacja doprowadzająca lub odprowadzająca energię z całego ciała. Prowadząca, bardzo fajna babeczka już zapowiedziała następny warsztat tym razem z chromoterapii. Będzie może we wrześniu. Nie wiem jeszcze czy się wybiorę. Może...Swoją drogą organizowanie warsztatów to niezłe zajęcie. Całkiem zyskowne.

Dziś po południu pewnie trochę pośpię i odreaguję ruch, bo jednak nieco padnięta jestem. Jutro już zabieram się za normalne życie. Pewnie między innymi zrobię dżem z gruszek.

Przyszły mi książki i karty. Zabieram się za studiowanie...

24 sierpnia 2016 , Komentarze (11)

Wczorajszy dzień był spokojny choć ja z trudem spokój zachowałam. Trwałam z zaciśniętymi zębami. Wszystko mnie ostatnio denerwuje. Jestem oschła, butna, arogancka i agresywna. Muszę bardzo uważać na swoje reakcje, żeby sobie nie narobić kłopotów. To wpływ marsa, który ustawił się w kwadraturze. Jeszcze jakiś czas potrwa, a ja muszę trzymać nerwy na wodzy. Możliwe są zwłaszcza konflikty w domu, zwłaszcza z mamą i w pracy. Mogę za kilka dni też pokłócić się z Sebastianem. Oboje będziemy nerwowi gdy mars nieco się przesunie. Chyba znowu zacznę pić melisę...

Wczoraj przerabiałam na kursie dwie trudne karty- śmierć i wisielec.Obie to masa pytań, niełatwych i dających zaskakujące odpowiedzi. Taki wisielec np. każe spojrzeć na wszystko z innego punktu widzenia. Ja w medytacji spojrzałam na siebie z punktu widzenia Krzyśka. Nie było to łatwe. Nie ma on ze mną łatwo ani przyjemnie. Zrobiło mi się go żal. Chyba powinnam traktować go lepiej i być łagodniejsza. Mieć do niego więcej cierpliwości i zrozumienia. Trudne to dla mnie. Nie jestem ani specjalnie cierpliwa z natury ani wyrozumiała dla niego.

Dziś jadę na warsztat z litoterapii. Ma trwać trzy godziny. Bardzo jestem go ciekawa. Kamienie kocham. Uwielbiam je dotykać, oglądać, czuć ich energię. Wierzę w ich pozytywny, a nawet leczniczy wpływ. Kiedyś gdy byłam młodsza pasjonowało mnie też poszukiwanie kamieni.Chciałam się wybrać w okolicę Krakowa lub Wrocławia, gdzie występują, ale nie miałam z kim. To było za czasów mojego pierwszego męża i on mi nie pozwalał nigdzie jeździć. Teraz gdybym miała możliwość też bym pojechała. Kusi mnie znalezienie takich agatów czy ametystów np. To musi być przeżycie. No i później niebanalna ozdoba domu. Chciałabym mieć przede wszystkim sporą szczotkę ametystów. Mają wspaniały wpływ na aurę domu, zwłaszcza zamieszkałego przez kogoś interesującego się mistyką. Powinnam też kupić 7 mniejszych kamyków do medytacji. Myślę też o kolczykach typu wkrętki. Chodziłabym w nich po domu, a one by działały.

23 sierpnia 2016 , Komentarze (25)

Wczoraj cały dzień przesiedziałam w domu. Nie wyszłam nawet na moment na podwórko, bo padał deszcz. Pracy ostatnio mam mniej, ponieważ odeszło pisanie. Teksty niby są, ale jakoś mnie do pisania nie wybierają. Ludzie powracali z urlopów to i konkurencja jest większa. Jowisz w horoskopie poszedł sobie dalej to i powodzenie w pracy się skończyło. Zobaczymy co dalej. Pisać lubię to muszę coś pokombinować. Pomysł mam. Może się uda...Wczoraj nadal się uczyłam tarota i kart klasycznych. Zrobiłam też fasolkę szparagową do słoików. Kupiłam dwie książki. Dzień zszedł spokojnie. Przyjemnie.Tak jak lubię.

Dziś nauki ciąg dalszy. Poza tym mam zamiar sobie zrobić wieczór dla urody- peeling cukrowy, paznokcie, maseczka itp. Jutro mam wyjazd na warsztaty. Nie mogę się doczekać.

W najbliższym czasie kupię Krzyśkowi telefon. Muszę go zmusić jakoś by zechciał używać. Oporny jest strasznie. Nie wiem czemu. Nie chce się uczyć obsługi. Nie chce z sobą zabierać do pracy. Podobnie jest z komputerem. Potrafi jedynie grać w gry typu kierki czy pasjans. Poza tym komputer mógłby dla niego nie istnieć. Zupełnie go nie rozumiem i szczerze mówiąc to mi strasznie przeszkadza. Jak można w XXI wieku nie obsługiwać telefonu czy komputera. Zaczynam mieć wątpliwości co do jego inteligencji. On w ogóle nie chce się nic nowego uczyć. Pralki nie potrafi obsługiwać, ani piekarnika. Nic z tych rzeczy. Jak przyjechała nowa pralka to ja musiałam studiować instrukcję, by nauczyć się obsługi. On nawet nie spojrzał. Nie wiem czy to swoista tępota czy lenistwo i wygodnictwo. Raczej to drugie, bo obsługę cyfry plus i telewizji opanował w mig. Pamięć przy tym ma doskonałą. Daty itp z książek historycznych które czyta pamięta chyba wszystkie.

22 sierpnia 2016 , Komentarze (16)

Wczoraj byłam skupiona głównie na nauce. Znowu siedziałam nad tarotem. Sporo wróżyłam i zarobkowo i dla siebie w celu wprawy. Wykonałam dla siebie kilka całkiem fajnych układów z kursu. Wróżyłam też z kart klasycznych. Coraz trafniej mi odpowiadają. Nie chcą jednak odpowiadać na pytania. Można je tylko stawiać na przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Zrobiłam także przetwory. Na obiad był quiche z papryką. Spory kawałek zjadłam. Uwielbiam quiche i tarty. Wolę nawet niż pizzę. Często w lecie i jesienią robię, a to schudnąć nie pomaga.

Dziś Krzysiek ma jechać na zakupy. Ma kupić to czego nie lubię, żeby mnie jedzenie nie kusiło. Czas przecież pomyśleć o diecie. Trudne to dla mnie teraz. Zbliża się jesień, a ja zawsze wtedy jestem głodna. Chcę zrzucić z 5 kg. Czy się uda? Motywacja sięga dna...

Dzisiaj nauki tarota ciąg dalszy. Kurs jest ciekawy i warto było się na niego zapisać. To nie tylko wróżenie, które przecież jest mi znane od dawna, ale i praca nad sobą i nad rozwojem intuicji np. Sporo rzeczy jest do przemyślenie w tym np. relacje z matką, ojcem, Bogiem. Trzeba sobie odpowiedzieć na wiele pytań by ćwiczenia wykonać. W każdym zeszycie jest medytacja. Było już spotkanie z wewnętrznym dzieckiem, kapłanem.. Było pisanie listów do rodziców. Jeszcze nad kursem posiedzę dość długo, bo przerabiam go powoli. Nic mnie przecież nie goni, a przemyśleń jest sporo. Później wezmę się za numerologię i karty. Materiały do nauki już mam. Mam zamiar kupić tylko jeszcze dwie książki. Może dziś. Na razie o innych kursach nie myślę choć mnie kuszą. Lubię się uczyć tego co mnie interesuje.

21 sierpnia 2016 , Komentarze (17)

Wczoraj było studiowanie ezoteryki czyli tarota, numerologii i kart klasycznych. Było sporo wróżenia i medytacje. Karty klasyczne dopiero poznaję. To znaczy te oznaczenia z książki. Są one niestety inne niż te które znam z przeszłości. To mi powoduje mętlik w głowie. Muszę chyba sama sobie oznaczenia opracować według tego co mi podpowiada podświadomość. Tak będzie chyba najrozsądniej. To chyba klucz do nich. Powinnam też popracować chyba nad otwarciem się na skojarzenia. Powinny one np. na widok drzewa napływać swobodnie, a ja mam jakieś blokady i stąd gdy wróżę jestem tak oszczędna w słowach. Niektórzy lubią konkrety, ale inni nie. Ja osobiście uważam, że lepsze konkrety i może stąd ta moja małomówność. Skojarzenia przydają się w tarocie. Przydadzą się chyba też w kartach cygańskich i Lenormand. Strasznie jestem ciekawa tych ostatnich kart. Nic o nich w zasadzie nie wiem. Zamówiłam je pod wpływem impulsu, bo kupowałam cygańskie i pokazała się reklama na stronie. Może to jakiś znak?

Poza tym nadal robię przetwory. Wczoraj zrobiłam bigos z kabaczka, a dziś mam zamiar zrobić fasolkę szparagową. W poniedziałek i wtorek chyba będę robić dżemy z gruszek od koleżanki. Dostanę też jeszcze jabłek. Również je przerobię. Lubię robić przetwory i lubię mieć ich dużo. Jakimś  takim spokojem napełnia mnie widok zajętych półek w spiżarni. Wydaje mi się, że bieda mnie nie dotknie. Swoją drogą skąd u mnie te myśli o biedzie to nie wiem. Nigdy w całym swoim życiu uboga nie byłam. Jeśli cierpiałam niedostatek to było to przyczyną rozrzutności albo wygórowanych wymagań. Żyłam skromnie, ale to było powyżej poziomu biedy. Chyba powinnam ten problem przepracować i otworzyć się na bogactwo. Następnym problemem do przepracowania jest wewnętrzne dziecko...