Tytuł wpisu w pamiętniku odchudzania:
Dzień Osiemnasty ("Dieta, jak nie dieta.")


Hej :)
Na wstępie przepraszam te z Was, które zaglądają tu, za brak regularnych wpisów. 
Jakoś tak mętlik się zrobił i nie znajduję czasu dla siebie tyle, ile bym chciała go mieć. 

Co do mojej diety, to jest to obecnie dieta, jak nie dieta. 
Czemu tak? A no bo zdarzyło mi się wczoraj przegryźć chipsa.. może dwa.. ewentualnie osiem, jednak ostro trzymam się zasady, by nie jeść słodyczy. To już 18 dni bez cukiereczka, czekoladki i temu podobnych... ajć, a święta tak blisko i aż czuję te pierniki, które piekła moja babcia. Jak tu wytrzymać? :/ 

Smażonych łakoci (prócz naleśników, ale je byłam sobie w stanie wybaczyć, bo właściwie nie były na oleju) również sobie odmawiam. W tym wypadku jednak nie ma problemów. Nawet na Wigilii się nie boję smażonego karpia, bo zwyczajnie nie lubię ryb, a słynnego karpia to już w ogóle nie tknę. Chociaż ... śledzika w sosie pomidorowym z puszki to ostatnio zjadłam. Nie wiem jakim cudem, ale dałam się namówić... i nawet był zjadliwy. 

Posiłki staram się jeść regularnie - tj. zjadam śniadanie, po 3-4h. zjadam jakiś batonik musli/marchewkę/jabłko/pomarańcz/garść suchego błonnika z biedronki, na obiad jakaś "niespodzianka" w postaci tostów/gotowanego makaronu z sosem pomidorowym/rosołku/gołąbka etc. , później za 3-4h znów jakaś przekąska, a dalej to już lekka kolacja i zapijanie się herbatami, by nie czuć nocnego głodu. 
Źle na tym raczej nie wychodzę, bo póki co moja waga tylko zatrzymuje się lub spada. 

Jeśli chodzi o ćwiczenia, to chodzę ...  dużo chodzę. Spaceruję minimum pół godzinki dziennie, szybkim tempem - idąc na wydział. Poza tym raz w tygodniu mam 1,5h nordic walking i staram się chociaż jeden wieczór poświęcić na jakieś ćwiczenia. Zwykle jest to jakieś 30 minut do godziny i robię sobie brzuszki oraz wykonuję jakiś zestawik z Youtube. 
Dużo tego nie ma, ale w nowym roku dojdzie jeszcze 1,5h fat burning'u przed sesją.
Na wiosnę myślę o jakimś klubie fitness, ale zastanawiam się czy to faktycznie ma sens.    Nawet nie wiem do końca jak tam taki trening wygląda.. 
A może Wy coś na temat klubów fitness wiecie? Warto, nie warto? Jak to z nimi jest? 

A tak na koniec świata postanowiłam się zmotywować i wrzucić tu jakąś fotkę, która powie mi "walcz kobieto!" .

Walcz Kobieto, bo jest o co! :) 
  • Lena1999

    Lena1999

    21 grudnia 2012, 02:15

    Jeśli waga CI spad to fajnie,trzeba wypracować sobie swoją dietę:) Ja chodziłam kiedyś na aerobik i było super. Babeczki w różnym wieku i z różną wagą więc się nie krępowałam jakoś specjalnie,super muzyka która dawała mi kopa no i w grupie raźniej i bardziej wytrwale mi się ćwiczyło,także polecam:)

  • ddaaiissyy

    ddaaiissyy

    21 grudnia 2012, 02:15

    Oj ja tez wymiekalam na tych cwiczeniach ale udalo sie dojsc do konca, byc moze niektore 'po lebkach' zrobilam ale wazne ze sie jakos trzymamy i dajemy rade :D