WItajcie. 50% treningów na orbitreku za mną. Na początku odchudzania jak jeszcze nie miałam pomysłu jak to zrobić, postanowiłam, że zaliczę 100 treningów na orbitreku. Ciekawe ile będę ważyć po 100 treningach...
Wczoraj miałam gorszy dzień, dobrze że przypadł na dzień regeneracji. Dziękowałam sobie, że kupiłam tą lampę na podczerwień, bo byłam tak obolała, że inaczej na pewno wjechałby jakiś Ibuprom. A tak nagrzałam sobie bolący lewy bark i obyło się bez leków. Przed okresem zawsze jestem obolała, bolą mnie mięśnie, kości, wszystko po prostu. Jakiś uogólniony stan zapalny.
Odkryłam też, że muszę jeść mięso. Bo jak nie jem mięsa, to następnego dnia mam beznadziejny nastrój. Nie wiem z czego to wynika, ale sprawdziłam kilka razy. Widocznie w mięsie jest coś, czego moje ciało potrzebuje.
Zrobiłam dzisiaj najmocniejszy trening siłowy niż dotychczas. Skumulowałam dwa treningi: na pośladki i na ramiona/plecy. Robiłam więcej powtórzeń i tak spinałam tyłek, że aż mi się prawy poślad spiął w bolesny skurcz i nie mógł rozluźnić. Gdzieś usłyszałam, że przy tężyczce mięśnie w zasadzie cały czas są w skurczu i spięte, nie wiem czy miało to związek z zaistniałą sytuacją.
Opycham się białkiem i nie czuję żadnego głodu, co wzbudza we mnie niepokój, że nie schudnę...
Drga mi jakiś mięsień pod pachą. No tego jeszcze nie było. Mam nadzieję, że jutro nie będę bardzo połamana po treningu...