To co? Zaczynam od całowania.
Nooo tego... całkiem przyjemne zajęcie i tego... bardzo pożyteczne, coś jak oglądanie Dynastii. Żarck. Ale fakt, sławetny serial właśnie emituje islandzka telewizja, widać że kryzys doskwiera. Zasiadamy więc naszą dziewczyńską ekipą przed telewizorem, Maja w oczekiwaniu na swoje bajki ja w celu wypróbowania nowej kanapy, Sonia przyklejona do bimbałka. Dynastia w tle, luksusy do kwadratu, Alexis z jakimś gościem w gigantycznej wannie zażywają kąpieli, następuje namiętny pocałunek. Majka spogląda na mnie, ja na Majkę. Moja niemal 5 letnia dziewczynka zasłania sobie oczy rączką z okrzykiem nie chcę na to patrzeć! Ja również. Zaczynamy robić te miny z pomarszczonym nosem i wywalonym jęzorem wyrażające obrzydzenie artykułując jednocześnie wykrzyknik fuj! Pocałunek szczęśliwie zakończony, ufff oddychamy z ulgą a Majka dodaje swój komentarz Całowanie to sam smród.Taaa... zwłaszcza takie poranne, kiedy zionie z paszczy niewypucowanymi zębami i kapciem.
Jak już nadmieniałam wcześniej Sonia ma swój wózek do transportu dzieci. I radość z powodu spacerów. Nie, Nonos, nie nastąpiło zatrucie tlenowe. Wyruszamy więc w popołudniowej godzinie po naszą szałową blondynę do przedszkola. Trasa krótka, 15 minutowa, jesienne kolory z przewagą brązów nie powalają, codziennie mijamy te same domy. Nic nas tu nie zaskoczy. Chociaż... Akurat podkopu się nie spodziewałam. Dochodzimy już do przedszkola a tu taki oto wyłania nam się widok.Kilku małych pyrtków zawzięcie wykopuje plastikowymi łopatkami ziemię spod ogrodzenia. I co chwilę sprawdzają przepustowość wpychając głowy w wykopaną dziurę. Normalnie jak na filmie jakimś. Zrobiłam zdjęcie telefonem ale chłopcy troszkę się zawstydzili i nie chcieli pozować, znaczy pokazywać twarzy, co zrozumiałe, tajna operacja w końcu.
Na koniec moje spostrzeżenia dotyczące bardzo popularnej diety i ponoć wielce skutecznej. Czy ja wiem... znam jedną taką co to na pierwszej fazie, białkowej, pijąc wyłącznie mleko najwyższej jakości, prosto od krowy, nie schudła ani kilograma. Owszem na samym początku był lekki spadek ale zaraz po nim nastąpił lawinowy wzrost. I nadal trwa. Prawda, osoba ta jest niezwykle filigranowa i w ciągu miesiąca przytyła zaledwie kilogram, ale procentowy wzrost jest wręcz gigantyczny, zważywszy że wcześniej ważyła zaledwie 3,2 kg. To będzie ponad 30%, co? Może zasugerować jej żeby piła chude mleko? Tylko ona taka niekumata troszkę. Uśmiecha się i nie mówi zbyt wiele, jakieś guuu czy grruu, nie za bardzo rozumię.
vanilija
25 października 2009, 10:13nigdy nie byłam sama w kinie, teatrze, na koncercie... i jakoś nie mogę się przemóc... nawet na zakupy nie lubię chodzić sama. wiem ucieka mi przez to kawał fajnego życia, ale cóż... może kiedyś się złamię... więcej o mitch&mitch znajdziesz tu http://www.myspace.com/mitchandmitch
joanna1966
24 października 2009, 22:51:))))) całowanie jest super, ja w podstawówce jeszcze myslałam, że od tego się w ciąże zachodzi:))) Sonia ma juz własną furę i jest na diecie??? Rasowa kobieta! Mój mąz powtarza jak katarynka, że my wszystkie jedna w jedna jestesmy próżne... nie mylić z próżniactwem:)