Wybraliamy się rowerami oglądać latawce.
Ostatnio dodane zdjęcia
Znajomi (84)
Ulubione
O mnie
Informacje o pamiętniku:
Odwiedzin: | 148464 |
Komentarzy: | 5121 |
Założony: | 26 marca 2022 |
Ostatni wpis: | 2 kwietnia 2025 |
kobieta, 39 lat, Piernikowo
172 cm, 77.10 kg więcej o mnie
Postępy w odchudzaniu
Ciekawe interwały. Dużo energicznego marszu.
Generalnie tydzień mija aktywnie.
Nowa propozycja aplikacji do biegania. Uciekasz przed zombie i wykonujesz misje. Spróbowałam. Fajne. Jutro lecę dalej.
Zapisałam się na biegi w okolicy przed koronawirusem. Przepisali mnie na rok kolejny. I niby kolejny. Więc jak się potem te biegi działy, to się okazało, że ja już tej kondycji nie mam.
Przemina mi Bieg wielkanocny polderami. Bieg polami tulipanów. Dziś jest bieg miejski. Jestem zapisana i mam numer startowy. A nawet koszulkę.
Koszulkę można kupić na vinted. Wystawiłam ją na sprzedaż. Konto: fleurianna. Klik
Wczoraj o 2 wróciliśmy do domu. Oglądaliśmy eurowizje u kolegi. 5 godzin snu i się pobudziliśmy. Teraz chill put i zbieranie sił na Bieg. Czuję się ociężała po tych wszystkich przekąskach z wczoraj. Warzywa z humusem i guacamole. Tortille. Mini pizze. Jabłecznik do kawy. My przynieśliśmy jedzonko i kolega nas ugościł.
Byle dobiec do mety.
Za to nadal było aktywnie wczoraj.
Waga pokazała mi najniższa liczbę od sierpnia. Jest dobrze. Dziś na obiad danie jednogarnkowe z ziemniaków, andywii i skwarków. Do tego jajka sadzone.
Nikt tu i tak chyba nie zagląda, ale się pochwale. Pyknelam prawie stówkę w niedzielę, jadąc rowerem.
W przyszłym tygodniu, jak pogoda i siły pozwolą, to myślimy z Ukochanym o trochę dłuższej trasie. Tym razem chyba jednak wezmę spodenki rowerowe. Dupsko się obtarlo.
Nie cierpię rolek. Ale próbuje się przełamać aby jeździć. Wzięliśmy z Ukochanym rowery i pojechaliśmy na ścieżkę rowerową, gdzie jest równo, nie ma dużego ruchu i samochodów w pobliżu. W naszej wsi rowery mogą jeździć po ulicy, więc musiałabym na rolkach też po ulicy jechać. Kierowcy są ostrożni, ale ja się za bardzo jeszcze stresuje 0odczas nauki jazdy i nie mam pewności, że nie wjechała ym pod koła.
W domu Ukochany zrobił jakieś tajskie danie z tofu. Wyszło pyszne. Chętnie będę tak częściej jeść.
Obecnie waga wzrosła i prawie dwa kilo w dwa dni. Okres. Ale to nic. Liczy się, że idzie coram w dół.
Za dwa tygodnie city run, a ja nie mam sił by trenować do biegów. Dziś 37km rowerem i 8h stania w pracy. Ze "sportu" to mam siły ttlko na medytację. Z czego prawie zasnęłam.
Z czynności w domu to dojeżdżam pralkę. Z tą już nie mam sentymentu na 1400 obrotów. Tamtej mi było żal, bo zdarzało się że głośno się rozpędzała. Ta jest cichutka, że nigdy nie wiem czy nadal chodzi czy skończyła. Wolałam słyszeć wirowanie.