Hej. Jutro mam dostać okres. Kiepsko się czuję to mało powiedziane. Zastanawiam się, co zjeść na kolację: Nospę czy Espumisan. Czuję się jakbym ważyła ze 100 kg więcej a w obwodach miała z 200 cm. Dzisiaj załamałam się przy zakładaniu stanika bo był za ciasny. Cholera, miały się zmniejszać, a nie rosnąć!!!!! Mój brzuchol jest tak nabrzmiały że zaraz się rozpęknie...
Po obiedzie leżałam pod kocem dwie godziny. Bez telewizji internetu bez niczego. Potem wstałam. Poćwiczyłam, chociaż był to śmiech przez łzy a nie trening. Nie wiem, czemu jeszcze się nie poddałam.
Wczoraj na pocieszenie zamówiłam sobie tą książkę Jakuba Mauricza i Sylwii Bomby o insulinooporności. Miałam sobie zamówić w nagrodę jak schudnę do 70 kg (jakbym chudła zgodnie z planem powinnam już tyle ważyć) ale teraz czuję że może to nie nastąpić nigdy. Może znajdę tam jakąś motywację albo odkryję, gdzie popełniam błąd. I dobrze, że nie kupiłam tej książki w czasie premiery bo kosztowała chyba 6 dych a teraz jest po 35 zł!!! Musiałam dobrać coś na allegro do darmowej dostawy i wzięłam najtańszą książkę o odchudzaniu za 10 zł. Jutro powinny przyjść.
Źle mi się pisze, bo zrobił mi się cholerny zastrzał i boli mnie palec serdeczny. Jutro będzie wielki, pulsujący i będę musiała go maczać we wrzątku. A miałam z tym gównem już długo spokój. Teraz znowu mi się robi. Czasem przed okresem miałam nawet 6 palców z zastrzałami. Oprócz wrzątku próbowałam już ziemniaka, olejku z oregano, cebuli i wszystkiego co mam w kuchni i apteczce. Zawsze trzyma mnie i tak 2 dni. Ból promieniuje na całą rękę, na łokieć i ramię. Chce mi się płakać... Ja pier... Ten okres to choroba u mnie jest. Nienawidzę go.