W tym tygodniu przeżywałam ,,kryzys egzystencjonalny”🤒, co odbiło się również na mojej diecie, a tym samym tempie odchudzania. W ruch poszły dodatkowe bananki, orzeszki i inne poprawiacze nastroju. Za plus można uznać wypad na miasto i dluuugggi spacer ulicami Krk.
Waga: 69,2 kg (emeryckie tempo odchudzania, ale zawsze coś)
Rowerek stacjonarny w czerwcu:
Humorek: fluktuacje, bywało lepiej, ale czasem i gorzej
W tym tygodniu zrobiłam swoje pierwsze placki-rozsypaczki z soczewicy 🤐.
Oraz placki szpinakowe — scena koniugacji pantofelków na moim talerzu 🤔