Ten tydzień mogę zaliczyć do najgorszych pod względem trzymania się diety. Doszedł mały stres związany z rozmowami w sprawie pracy oraz szkolenie, co przełożyło się na brak konsekwencji w przygotowywaniu diety z rozpiski. Za plus mogę uznać liczenie kroków z apką (może na razie nie jest tego dużo, ale będę pracować nad tym, żeby poprawić statystyki). Z kolei rowerek poszedł trochę w odstawkę (ale to nic, jeszcze pokażę mu w lipcu, gdzie raki zimują 😠).
Podsumowanie czerwca:
Waga: 68.1 kg (w tym tempie może osiągnę 60 kg w grudniu 😁)
Rowerek stacjonarny:
Dane z apki Fit Google w tym tygodniu:
Moje sałatki — czyżby dzień świstaka 🤔