Tytuł wpisu w pamiętniku odchudzania:
Wtorek


No tak, jeszcze się nie wygrzebałam z zabiegu królika. Trzeba było jej ten kaftan ściągnąć, raz że się jej zsuwał z tylnych łap przez co nie mogła się poruszać, drapała się zawzięcie i kaftan obsikała. Zdjęłam uparłam. I mówiąc brzydko dupa, już się nie dało założyć. To przekochany królik, ale jak coś jej się nie podoba, to nie da sobie w kaszę dmuchać. Mąż trzymał, ja miałam zakładać, jasne...Warczała, biła łapkami, szamotała się, skakała. To królik wielkości kota. Baliśmy się, że z tą raną od tej szarpaniny coś się stanie. I tak siedzi bez kubraka, a ja ją pilnuje cały czas. W nocy wstaje jak do niemowlaka. Ale od razu poprawiły jej się bobki, zaczęła jeść te bobki jadalne, bo wcześniej kaftan przeszkadzał. Tu jeszcze z kubraczkiem, czyż nie słodka?

Jeszcze do piątku, w piątek weterynarz.

Tu obiad z wczoraj. Frytki z selera i batatów z sosem czosnkowym.Te kulki z tofu wyjątkowo dobre wyszły. Nigdy nie miałam pomysłu na to tofu, a to wszystkim smakuje. Tym razem dałam dużo carry i kmin rzymski.

  • Janzja

    Janzja

    3 lipca 2024, 07:36

    Najslodsza ☺

  • FreeMilka

    FreeMilka

    2 lipca 2024, 15:26

    cudowny króliś - niesamowite ujęcie :D

  • PACZEK100

    PACZEK100

    2 lipca 2024, 11:59

    Króliczek jak Koty nie lubią tych kubraczkow:)