Mój wyjazd powoli dobiega końca. Jutro się pakuje, a w sobote rano wsiadam do pociągu.
Nie wejdę na wagę w sobotę po powrocie. tylko w niedziele rano po ćwiczeniach i przed sniadaniem oczywiście. jestem strasznie ciekawa, ale boje sie rozczarowania.
niby nie jadłam dużo, 3 posiłki dziennie (śniadanie- przeważnie 2 kanapki z wędliną i pomidorem, 2śniadanie- bułka z wędliną i pomidorem oraz obiadokolacja składająca się z dwóch dań)
desery oddawalam tacie, zupy półtorej wazówki, a drugiego dania nie dojadałam do końca.
do tego ćwiczenia na łydki, 5 ćwiczeń z a6w i przeważnie codziennie wypad w góry.
nie widze poprawy wyglądu. tydzień do wesela ciotki, kiecke kupuje w przyszły piątek. chce jeszcze schudnąć!
po powrocie do domu dużo ćwiczeń, jazdy na rowerze, konieczenie biegi.
uhh dam radę! minimum kilo w tydzień muszę się pozbyć!
uda mi się ; )
pozdrawiam.
lolqa
15 lipca 2010, 12:59achhh te niegroźne krakersy ;)