Witam.
Dziś entuzjazm trochę mi zjechał. Córka znów chora - takie zaskoczenie miesiąca. Kto by się spodziewał.
Była w przedszkolu 5 dni...
Lekarz dał odpowiednie leki, posiedzę z nią teraz kilka dni. Pytałam, czy nie warto byłoby zostawić jej w domu na kilka tygodni - żeby wreszcie złapała trochę odporności. Ale lekarka stwierdziła, że to nie pomoże.
Fajnie.
Do tego pokłóciłam się z mężem, więc to siedzenie w domu będzie pewnie mało sympatyczne.
Dziś chyba nie uda mi się wyjść na spacer, bo szanowny małżonek buntuje się - jest zawalony pracą i chce robić nadgodziny.
W takim razie albo pojeżdżę na rowerku (tylko że to szkodzi moim plecom), albo z córką poskaczę na zumbie. Zobaczę jak wyjdzie.
Wczoraj zrobiłam prawie 17 tyś kroków! Lubię to :)
Jedzenie:
Śniadanie: 2 kromki, szczypiorek, sałata, serek śmietankowy, 6 małych pomidorków, 2 jajka, serek wiejski.
II śniadanie: 2 tosty, hummus z papryką, keczup.
Obiad (w planie): zupa buraczkowa z ziemniakami, kiełbasa z szynki (miałam zrobić coś innego, ale się nie wyrobiłam 😐)
Kolacja (w planie): skyr pitny, odżywka białkowa, wiśnie, borówki.
Miłego dnia!