Dzisiejszy dzień był beznadziejny. Na śniadanie się nażarłam, potem miałam zawody - poszło mi słabo. Zjadłam potem obiad w szkole. Wróciłam do domu i znowu zjadłam obiad. Po 2 obiedzie podjadam co chwilę. Biegam do kuchni i a to trochę samej kaszy, a to trochę sosu, a to tego i śmego. W sobotę staję na wagę i coś czuję, że będzie strasznie. Ćwiczyć w miarę mi się chce, ale boję się, że jedzeniem wszystko nadrabiam. Nie jestem głodna, ale jem, bo w głowie cały czas coś mi sie odzywa ,, O, może zjem loda'' albo ,, Czemu by tego trochę nie spróbować.''. Najgorsze jest, że wiem, że źle robię, a mimo to biegam do kuchni co chwilę. Potem wracam i sobie myślę ,, Ej, co ja robię? Znowu zgrubnę. Koniec z jedzeniem.'' Po czym po 15 minutach znowu coś jem....;/ Trzeba mnie uwiązać najlepiej, albo kuchnię zamknąć na klucz.
Koszmar... Tak się super czułam, jak jadłam mniejsze porcje i bez dokładek, i regularnie. A teraz... ciągłe wyrzuty sumienia....
andzia.28.05.
30 kwietnia 2015, 17:06Też dzisiaj cały dzień mi jedzenie chodzi po głowie :p na jakiś czas pomogła kawa z mlekiem - zamuliło odpowiednio żołądek :) nie ma co się załamywać - jutro będzie nowy dzień :)
Orzech0wa
30 kwietnia 2015, 20:06Jak się tu trochę wygadałam, to odeszła mi ochota na obżarstwo. :) Zaraz się biorę za Mel B i Tiffany, to humor się poprawi. Jutrzejszy dzień będzie zdrowy. Musi być. Regularnie, nie za dużo i z warzywami. :)