Sylwetka

Poprzednia Początkowa sylwetka
Obecna Obecna sylwetka
Cel Mój cel

O mnie

W sierpniu zdiagnozowano u mnie nowotrów. Wylosowałam nieźle, bo taki przewlekły (mieloproliferacyjny), a nie złośliwe i zabijające ustrojstwo. Po pierwszym szoku postanowiłam, że to właściwie jest niezły pretekst do tego, żeby zacząć żyć tak jak zawsze chciałam. Bez wymówek. Nie marnując czasu. Z pasją i radością. Odzyskanie sprawności i sylwetki jest częścią tego planu;). To ustrojstwo w mojej krwi trochę mnie ogranicza - przekonałam się już, że bardzo lubi suplementy, więc sobie nie pomogę w ten sposób;), ale postaram się podejść do sprawy mądrze i z cierpliwością.

Informacje o pamiętniku:

Odwiedzin: 5127
Komentarzy: 677
Założony: 2 stycznia 2025
Ostatni wpis: 2 kwietnia 2025

Pamiętnik odchudzania użytkownika:
Sophia1729

kobieta, 42 lat, Złotów

165 cm, 76.40 kg więcej o mnie

Postępy w odchudzaniu

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Masa ciała

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Wpisy w pamiętniku

4 lutego 2025 , Komentarze (4)

To był bardzo pracowity, ale też bardzo przyjemny dzień. Może trochę za przyjemny, bo tak się naoglądałam pizz na waszych blogach, że sama wkomponowałam kilka kawałków (nie, nie zjadłam wszystkiego tego co na zdjęciu) w swoje menu 😅. Myślałam najpierw o takiej oszukanej, z kalafiora czy coś, ale przypomniałam sobie, że mam pod nosem pizzerię, która robi takie ciasto po którym się nie ma wyrzutów sumienia :D. Naprawdę cieniutkie, kruche przy brzegach (nie jak Neapolitańska, która brzegi ma ciężkie i gumowate, ale też lubię:)))) z nie przesadzoną ilością składników, ale za to pierwszorzędnych. A dziś rano weszłam na wagę, bo naprawdę czuję się osłabiona i chciałam zweryfikować to pół kg  z ostatnich dwóch tygodni, bo jakoś mi nie grał mimo wszystko ten nikły spadek z zawrotami głowy i problemami ze wstawaniem. No i zobaczyłam trzy siódemki :D. Może jakoś przeczekam ten gorszy stan. A może zwiększę odrobinę dzienną kaloryczność mojej diety - no wczoraj była prawie stówka więcej niż zazwyczaj. Paska nie zmieniam, bo mam się ważyć raz na dwa tygodnie, czyli wypada mi teraz przed walentynkami:D. Ale dawno już nie widziałam takich cyferek. 

3 lutego 2025 , Komentarze (2)

Kroki zaliczone. Joga zaliczona. Kolokwia zaliczone:D. Dietka w ryzach i z przyjemnością 😍. 

Śniadanie: jajka w koszulkach, szynka, gorgonzolla, warzywka, chleb keto

II śniadanie: jogurt z odżywką białkową, granola, banan, orzechy

Obiad: czarny makaron z krewetkami w białym winie z nutką chili (nie wypiłam potem tego wina:D)

Kolacja: rosołek z orkiszowymi lanymi kluseczkami (jej, ale ja infantylizuję🤣)

Czuję się trochę osłabiona. Najchętniej to bym przespała dziś cały dzień:D, no ale trochę wyzwań mnie jednak czeka. Przy ostatnich badaniach miałam wyjątkowo podwyższone CRP (bo zwykle jest ok), więc pewnie coś mnie musiało przewiać albo coś. Czuję, że wieczór to będzie herbatka, imbir, książka i kocyk. Tylko żeby kroki wcześniej zrobić 😁. Miłego dnia. 

2 lutego 2025 , Komentarze (8)

W ramach zabezpieczenia liczby kroków, bo w końcu wczoraj znowu był dzień w podróży, poszłam rano z psem na dziesięciokilometrowy spacerek :D.

I to był strzał w dziesiątkę, bo faktycznie poza tym już chodziłam niewiele^.^. Ale łącznie 15000 kroków wpadło i jestem z siebie bardzo dumna! Joga też zaliczona. Jedzonko następujące:

Śniadanie: Jajecznica na kiełbasie i cebuli, serek, pomidor, ogórek kiszony
Obiad:
Kasza gryczana, przepyszny gulasz wołowy (mama mówi, że taki pyszny bo dodaje wódki:D), sałatka z czarnej rzepy z ogródka!, ogórek kiszony
Przekąska:
Batonik proteinowy
Kolacja:
Dorsz czarny i brokuły w panierce panko, warzywka, pikantny sos pomidorowy (z butelki jakby co)

Chyba dobry początek lutego:). Dziś mam sporo wykładów, bo na stare lata zapisałam się jeszcze na studia podyplomowe, więc z krokami nie będzie tak prosto:D. Najwyżej pójdę na długi wieczorny spacer. Miłego dnia:). 

1 lutego 2025 , Komentarze (8)

Kroków nie było, ale to na szczęście jeszcze nie luty:D. Znowu kilka godzin w drodze i znowu jestem u mamy, tym razem pojechałam odebrać córę. Prawie jestem usprawiedliwiona, bo najpierw jechałam, potem musiałam ją dopilnować żeby zrobiła zadania na konkurs (wredna ze mnie matka) a potem było ciemno, a to jest wieś to już się bałam łazić😎. Nie lubię wymówek. I tak mogłam to sobie zaplanować tak, żeby zrobić te kroki. I tak idzie mi już z tym nieźle. Joga zaliczona. Dalej na spokojnie co prawda, ale wpadłam znowu w tryb przynajmniej. 

Jedzonko nieźle. Choć ciężko oszacować, bo nie ważyłam tutaj. Ale wyszło mega dużo białka:D. 

Idę na dłuższy spacerek, bo dziś znowu czeka mnie podróż, a w lutym nie chcę ani razu odpuścić kroków:). Miłego dnia. 

31 stycznia 2025 , Komentarze (10)

Jest spadek! Drobny, ale jest:))))))). Bardzo się cieszę. Biorąc pod uwagę, że założyłam spadek 0,5 kg tygodniowo to jest mniej niż bym chciała, ale moja postawa jeżeli chodzi o wypełnianie założeń też nie była idealna:). No ale była końcówka semestru i czuję się usprawiedliwiona. Teraz do końca lutego luzik i nie przyjmę żadnych wymówek. Jeszcze bardziej mnie cieszy, że obwody pospadały mi w tych najbardziej newralgicznych miejscach, a w tych strategicznych (cycki!) nie 🤣.

Waga:-0,5kg
Udo: -0,5cm
Brzuch: -1,5cm
Talia: -2cm!!
Reszta bez zmian

Założenia na najbliższe 2 tygodnie:

Dieta: Bez zmian i bez wina 😂
Codziennie: Joga i 10000 kroków
Przebiec co najmniej 4x po 5km

Obiecałam sobie małą nagrodę jak mi się uda to wszystko na 100%. Pójdę na ryneczek i kupię sobie jakiegoś winyla albo książkę. Bo poza tym luty miesiącem oszczędzania:D. Chcę zobaczyć ile mogę realnie odłożyć jeżeli nie będę kupować głupot i niepotrzebnych rzeczy. Coś czuję, że wynik mnie przerazi 🤣. Miłego dnia.  

30 stycznia 2025 , Komentarze (4)

Kroki zaliczone. Joga zrobiona. Jutro ważenie... Dziś były tylko trzy posiłki, bo śniadanie bardzo późne, więc też trochę więcej w nie wrzuciłam. Bardzo późne, bo walczyłam pierwszy raz z ketochlebkiem:D. Wyszedł nawet niezły, ale skończył mi się papier do pieczenia i lepiej bym zrobiła gdybym zjadła to śniadanie 15 minut później i poszła do sklepu pod blokiem 🤣. No ale ostatecznie się udało i wylądował na talerzu w towarzystwie jajka sadzonego, warzyw, wędzonego schabu i gorgonzolli. Potem, zamiast obiadu, był deser chia - 3 łyżki nasion chia, łyżeczka mielonego lnu, mleko owsiane i odżywka białkowa, a na to wiśnie w żelu - tym razem zażelowane łyżeczką tapioki - migdały i gorzka czekolada. Obiad rustykalny. Gulasz z żołądków drobiowych, kasza i surówka z kapusty kiszonej. Dobranoc:). Ciekawa jestem jutra. Chciałabym żeby było cokolwiek na minusie:D. 

29 stycznia 2025 , Komentarze (7)

Joga zaliczona. Kroków zostało 1500 - zaraz pójdę na wieczorny spacerek. Jedzonko:

Śniadanie: jajka z odrobinką majonezu, wędzony pstrąg, warzywka, awokado

II śniadanie: skyr, owoce mrożone, orzechy, gorzka czekolada, ekspandowana gryka

Obiad: Zupa z soczewicy.

Kolacja: podpiekane bułeczki z szynką, serkiem, cebulką i szpinakiem

Lecę na ten spacerek. Miłego wieczorku. Albo już nocy. 

29 stycznia 2025 , Komentarze (9)

W piątek weryfikacja... Boję się, bo te ostatnie 2 tygodnie były prawie bez aktywności przez intensywną końcówkę semestru (trochę mój wewnętrzny krytyk mówi, że to wymówka, ale naprawdę szybko się męczę na tych prochach i powoli wracam do normalnego trybu życia) no i przez to wino, które zawsze rujnuje wszystkie moje wysiłki. Dobrze, że jest na świecie bezalkoholowe i, że ma mało kalorii i mało cukru 🤣. Ja innego alkoholu to nie za bardzo, ale wino czasem do kolacji bardzo lubię. Trzeba sobie powiedzieć wprost i wyraźnie, że to mi nie służy i trzeba z tego zrezygnować na dobre. No nic. Wezmę ten piątkowy wynik na klatę i w lutym się poprawię 😏. Zwłaszcza, że już się chyba nauczyłam, żeby robić te nieszczęsne 10 000 kroków :D. Z bieganiem, z tych samych przyczyn, zupełnie mi nie wyszło. Jeszcze kilka dni stycznia jest, ale na pewno nie zrobię tych 50km. Przerzucę je na luty i postaram się nie mieć do siebie pretensji 🤣. 

Wczoraj kroki i joga zaliczone. Dieta prawie ok, ale podjadałam trochę winogron i kilka orzechów. 

Śniadanie: Ketonaleśnik z pastą z wędzonego dorsza, sałatą i kiełkami.

II Śniadanie: Owsianka z owocami na mleku owsianym.

Obiad: Natchnęła mnie annna1978 i zrobiłam roladki, ale u mnie drobiowe ze szpinakiem. Do tego ziemniaczki i surówka (która się nie zmieściła w ramce w kolażu)

Kolacja: Pinsa z szynką, pomidorkami, cebulką, mozzarellą i orzechami włoskimi. 

Bilans jest zwiększony o o te orzeszki i winogrona:

Akurat o to za dużo. No i trochę za mało białka. No ale jestem tylko żywym człowiekiem i tak od linijki to wszystkiego nie umiem:D. 

27 stycznia 2025 , Komentarze (6)

Kroki zaliczone. Joga zrobiona na dzień dobry i zaraz będzie na dobranoc. Dietka się trzyma. Miłej nocki dziewczyny. 

27 stycznia 2025 , Komentarze (7)

Postanowiłam wczoraj po prostu odpoczywać:D. Późna pobudka, bardzo późne śniadanie, książka, dużo spacerów, leniwa joga a wieczorem mój ukochany Dual i kolacja przy świecach:D.

Dieta ok. Zero podjadania. Śniadanie po angielsku a obiad i kolacja po włosku 😍. Lubicie owoce morza? Ja uwielbiam i staram się regularnie wrzucać je do menu. Wczoraj zaszalałam, bo do delikatnie odchudzonego (bo do oryginalnego dodaje się tony masła) risotto alla Milanese przygotowałam chrupiące macki ośmiornicy w pikantnej marynacie 🦑. 


No i udało mi się wreszcie zrobić kroki 💪. Wyzwanie małe mam, żeby przez cały luty robić codziennie te nieszczęsne 10000. 


Trochę oszukuję sama siebie, bo kroki mierzę na telefonie bo wkurzają mnie te sportowe zegarki i opaski (tam na zdjęciu te kalorie spalone uwzględniają też moją krótką, spokojną jogę:)), więc robię realnie więcej niż on mi liczy. Jak chodziłam z opaską to wychodziło, że tak 2/3000 więcej. No ale chcę widzieć tę liczbę wieczorem na samsung health i mieć świadomość, że to co jest zmierzone to realna aktywność, a nie chodzenie z kuchni do pokoju. Myślę, że się uda, bo do końca lutego mam wolne:D. Mam zamiar skupić się przez ten czas na odzyskiwaniu formy fizycznej i intelektualnej i na pisaniu książki. Chciałabym jeszcze milion innych rzeczy zrobić, ale nauczyłam się już, że muszę bardzo sztywno ustawiać priorytety, bo jak się nie pilnuję to zaczynam milion rzeczy na raz i ciężko skończyć cokolwiek. Jestem mistrzem rozpraszania się. Ale pracuję nad tym:D. Miłego dnia dziewczynki 😘.