Przepraszam, że tak zniknęłam bez słowa, ale chyba moja odporność jest w opłakanym stanie, bo znowu złapałam jakąś obrzydliwą infekcję. Córa koło czwartku zaczęła się pokładać i w piątek miała 39 stopni gorączki, a ja poległam zaraz po niej. I szczerze nie miałam siły w zeszłym tygodniu ani nic monitorować, ani nic pisać tutaj, zwłaszcza, że nie wzięłam L4. Już prawie z grusza ok, ale mi się narobiły takie zaległości, że teraz to z kolei nie mam czasu pisać, ale od wczoraj dzielnie znowu monitoruję. Jutro jeszcze mam urwanie głowy, a pojutrze będę chciała się schować pod koc i zniknąć, więc musicie mi wybaczyć (albo właściwie nic nie musicie), ale do piątku nie będę nic pisać ani czytać. Ale trzymam kciuki za każdą z was. Buziaczki 😘.