Dziś 4 dzień diety... W sumie 3 bo zaczęłam i zjadłam 1 dzień kotletem na samym finiszu 😑. Czyli dzień 3 właśnie się kończy. Obym wytrzymała chociaż 2 tygodnie...
Ostatnio dodane zdjęcia
Ulubione
O mnie
Archiwum
Informacje o pamiętniku:
Odwiedzin: | 13330 |
Komentarzy: | 70 |
Założony: | 23 września 2011 |
Ostatni wpis: | 12 czerwca 2020 |
kobieta, 36 lat, Szczecin
173 cm, 69.80 kg więcej o mnie
Postępy w odchudzaniu
Historia wagi
Dziś 4 dzień diety... W sumie 3 bo zaczęłam i zjadłam 1 dzień kotletem na samym finiszu 😑. Czyli dzień 3 właśnie się kończy. Obym wytrzymała chociaż 2 tygodnie...
Rzucanie palenia i wzrost wagi...
Już było całkiem dobrze.... I tu nagle 77 kg 😰 tak rzucanie palenia kosztowało mnie 10 kg. No cóż, aż tak bardzo już mnie nie ciągnie do papierosów, więc zaczynamy swoją nierówną walkę od nowa.
Pełno zmian,
1. wyjęcie spirali hormonalnej ( najlepsza decyzja w życiu)
2. 22 dzień bez papierosa
3. Pierwszy dzień w pogoni za szczupłą sylwetką
To jest już kurwa śmieszne, naprawdę ile razy można zaczynać?! Czułam się świetnie, myślałam, że wyglądam dobrze.... Taaakkk zaczęło się od zdjęć po imprezie urodzinowej przyjaciół... Ubrałam super sukienkę, jedną z moich ulubionych, suczo czerwona z zamkiem przez cały tył, mega seksowną, ale jak zobaczyłam zdjęcia po imprezie 🥺 Fałdki, wszędzie fałdki widzę 🤐😬 Dokładnie uświadomiłam sobie, że jednak nie było tak super fałdki pod stanikiem, brzuch jak w ciąży ajjjjj. Oglądając w akcie samokrytycyzmu zadzwoniłam do koleżanki żeby ją zjechać co myśmy z siebie zrobiły przecież było tak dobrze ( koleżanka również zrobiła się puchata 😅) więc wzajemnie się zmotywowałyśmy i tak wracam. Niby nadwyżka nie jest szalona, ale jest odczuwalna. Na wagę nawet nie wchodzę, bo po co się wkurwiać jeszcze bardziej 😂 efekt wizualny w zupełności mi wystarczy. Więc już drugi dzień żre mniej zakrawając o Dukana, który mi pomógł schudnąć. Dużo białka i warzywa i do sylwestra mam nadzieję, ze wrócę do formy. Znów mam wyścig z koleżanką tyle, że ona stosuje głodówki średnio to widzę, ale każdy robi jak chce. Buziak
Nie potrafię być na tej diecie. Jedzenie jest zbyt podłe, żeby się nie złamać. Nie wystarcza mi determinacji... Wczoraj chciałam zjeść wszystko... Nie zjadłam jednak, ale to nie najlepszy pomysł jak dla mnie.
Więc postanowiłam wrócić do diety wysoko białkowe z dużą ilością warzyw. W ten sposób najłatwiej mi chudnać, dalej będę piła te suplementy, bo szkoda mi wydanej kasy. Faktycznie ludzie mocno zdeterminowani może i są w stanie przejść cały proces, ja nie należę do takich, ponieważ jest zbyt wiele pokus wkoło, a przy takim systemie nie potrafię.
W sumie wydałam ponad 1000zł bez sensu. I to przestroga dla innych, którzy nie są wręcz zeschizowani na punkcie wagi.
Smutne, prawdziwe, ale uczciwie powiedziane!
Ponadto spadek wagi dużo mniejszy niż nawet na diecie Dukana itp.
Od dziś wracam do poprzedniej diety, którą sama wymyśliłam + dopicie suplementów :)
Przegląd pamiętnika i historii z vitalia
Zebrało mnie dziś na wspominki i wyszło tak, że jestem na vitalii już 7 lat czyli od momentu pojawienia się problemów z wagą po ciąży. Żałuję, że w złości kasowałam wpisy jak ważyłam 90 kg. Jak długo mi zajęło zanim doszłam do 70 kg :) później 3 lata włączyłam o ustabilizowanie 6 z przodu. Dopiero w 2017 to mi się udało. Teraz dąże do magicznej 5 z przodu i o ustabilizowanie wagi na tym poziomie. Zawsze mnie bawiło jak ktoś mówił, że po 30 stce już nie jest tak łatwo... Teraz przyznaję, że to święta prawda. Zaczynam kolejny etap i do swoich urodzin zamierzam wyglądać obłędnie :) będzie huczna impreza, a ja mam być gwiazdą i nią będę!!! Jeszcze 3 tygodnie cellreset i 90 dni stabilizacji. W każdym razie do wakacji będzie taka petarda, że już czekam aż założę bikini :)
Więc zacznę od tego, że nie mam nadwagi moja waga jest w normie jednak nie jestem chuda.
Moim głównym celem rozpoczęcia tej diety czy też jak to zwą planu metabolicznego jest test tego produktu, bo brak jest subiektywnych ocen, jedynie fanatycy zachwalający ów cud
Faktem jest też to, że chciałam schudnąć kilka kilogramów dla własnego Ego i moje cele się powiazały w jedną całość z tym programem.
To tyle podsumowania mojego uczestnictwa w tym programie.
Więc co do konkretów... Dziś na nowo mogłam jeść i czuję się faktycznie jakbym miała więcej energii. Dziwi mnie to niesamowicie tym bardziej, że wczoraj niewiele zjadłam. Szukałam jakichś przepisów, które pomogą mi przetrwać jeszcze te 3 dni białej diety jednak nic w internetach nie znalazłam więc testuję i testuję. Więc mielona pierś z indyka z czosnkiem pieprzem pieprzem ziołowym i papryka jest jadalne usmażyłam to na patelni bez tłuszczu i zjadłam odziwo cała porcję i wcale brak soli mi nie przeszkadzał tak bardzo więc będę żyć. Co do suplementów są w smaku dobre oprócz takiego wyciągu z warzyw (niby jedna saszetka to wyciąg z 7 kg warzyw i owoców) ohyda na Maxa fuuu pije z zarkanym nosem  dobrze, że tylko jedna saszetka dziennie Co do activize-ra czy to pobudza? Hmmm chyba nie, ale dziś pierwszy raz poczułam mrowienie na skórze po jego wypiciu, szczególnie na twarzy i szyi. Niby to dobrze, bo pobudza naczynia włosowate. Dzień 4 uważam za najlepszy z tych wszystkich dni. Faktem jest, że spadło mi kilka kg, ale to w większości resztki jedzenia z ostatniego weekendu zakrapianego silnie alkoholem więc wynik nie do końca wiarygodny. Przed wspomnianym weekendem ważyłam 67,5 kg po weekendzie 69.9 (nie oszczedzalam się ani w jedzeniu wszystkiego ani w ilości %) dziś waga pokazuje 66,5 jednak brzuszek się wciągnął.
Będę realnie relacjonować cały postęp w tym Cellreset.
Buziaki pozdrawiam
Podsumowując 3 dni.... Jest ciężko... Przeżyłam tłusty czwartek bez polizania pączka wszyscy jedli... Ehhh... Wiem jednak, że jak raz się złamie to już przepadłam.
Co do diety, jedzenie bez soli jest podłe i nawet ust się nie chce otwierać. Jeść się nie chce, a trzeba coś wmuszać. Białe mięso bez soli jest straszne
daję radę i to dość dobrze. Zobaczymy jak pójdzie dalej jutro dzień 4.
Waga leci, choć nie oszukując siebie to sama woda,
mam kryzys spania między 16-18
Zobaczymy i ocenimy.
Chaos totalny w mojej wypowiedzi, ale jestem już dziś zmęczona i postanowiłam tylko jakoś utrwalić moje myśli
Więc jako waga już prawie rok stoi w miejscu postanowiłam spróbować... Dieta bardzo droga, więc mam nadzieję, że będzie skuteczna. Stosowała ją moja koleżanka i faktycznie schudła jak diabli, a co najważniejsze widać to po niej, a efekt się dalej w jej wypadku utrzymuje. Tak więc dziś mój dzień pierwszy, w sumie najbardziej męczący jest fakt, że wszystko dzieje się w określonym czasie. Więc piję jedno zaraz coś drugiego kilkanaście minut przerwy jem znów kilkanaście minut po jedzeniu piję jakiś wynalazek. I tak przy każdym z 4 posiłków. Myślałam, że największym dramatem będzie odstawienie soli, jednak w sumie nie jest źle, co mnie strasznie zaskoczyło. Upieklam sobie mięsko na jutro, a zaraz je poporcjuje, żeby zabrać do pracy jutro. Kwestia doboru przypraw. Najbardziej motywuje mnie chyba fakt, że jak tyle zapłaciłam to już teraz będę się pilnować hahaha. Zobaczę, opinie o tej diecie są w zasadzie pozytywne + fala hejtu ludzi, którzy nie próbowali. Na własnej skórze wypróbuję i się przekonam co i jak. I codzienne ważenie, przecież wiadomo, że najpierw zejdzie kilka kg wody przez ograniczenie soli. Czas pokaże zostało 27 z 28 dni
Od kilku dni zaczęłam ćwiczyć, ogólnie zależy mi na chudnięcie z górnej części. Oczywiście wiem, że to niemożliwe, ale ćwiczenia z ciężarkami mam nadzieję, że mi w tym pomogą. Mój problem tkwi w tym, że mam bardzo szczupłe nogi, tlusz odkłada mi się przede wszystkim w dolnej części brzucha na plecach i w ramionach. Cycki oczywiście tak samo, więc moja sylwetka przypomina odwrócony trójkąt. Strasznie tego nie lubię bo mimo szczupłego dołu moje barki i cycki sprawiają wrażenie, że jestem grubsza
Upadki i powroty... Bez zmiany od sierpnia
Wiec dziś się zmierzyłam, w zasadzie od sierpnia nie schudłam, ani nie przytyłam ani jednego cm