mam nadzieje
Sobota: 10 km rower + 1h TBC + 1h sztang
Niedziela: 10 km rower, z tego 5 pod taki wiatr, że ledwo co posuwałam się do przodu = nie było już miejsc na moje ulubione TBC
Prawie 9 km po Kampinosie trochę mi to wynagrodziło.
Ostatnio dodane zdjęcia
Znajomi (199)
Ulubione
O mnie
Informacje o pamiętniku:
Odwiedzin: | 256052 |
Komentarzy: | 11001 |
Założony: | 21 lutego 2012 |
Ostatni wpis: | 29 marca 2025 |
mam nadzieje
Sobota: 10 km rower + 1h TBC + 1h sztang
Niedziela: 10 km rower, z tego 5 pod taki wiatr, że ledwo co posuwałam się do przodu = nie było już miejsc na moje ulubione TBC
Prawie 9 km po Kampinosie trochę mi to wynagrodziło.
Moja najgorsza w tym sezonie zimowa jazda.
Śnieg sypał, wiatr wiał naprawdę mocno, było zimno, nic nie było odśnieżone i bardzo było ślisko. Nie była to łatwa decyzja, ale pojechałam prosto do domu = bez przystanku w klubie = opuszczony trening
.
Ale mój głos rozsądku bardzo twardo powtarzał, że jak teraz jest trudno, to za dwie godziny będzie ...
Wtorek: 20 km rower,
wieczorem w klubie:
1. Martwy ciąg: 35kg x 15 rozgrzewkowo, 40 kg x 10 x 3 serie,
2. Wyciskanie sztangielek na ławce skośnej: 8kg/rękę x 15 x 4 serie,
3. Wiosłowanie: 25 kg x 15 x 3 serie,
4. Wznosy tułowia na ławce rzymskiej 20 x 3 serie,
5a. Unoszenie sztangielek 5 kg x 2
5b. Uginanie ramion za głową 7 kg x 2 (a i b seria łączona)
I godzina interwałów
Środa: 30 km rower, spanie w saunie w południe + wizyta u dentysty = uwielbiam ten stan tuż po, wszystko odnowione i wyczyszczone
Czwartek: 20 km rower + jak co dzień zamiast krótkich treningów w południe 30 minut szybkiego marszu na zewnątrz (wszędzie przebiśniegi już kwitną)
Piątek: 20 km rower i nic, całkiem nic
Moja odwczorajobsesja.. jeden gar zjedzony, drugi w progresie. S. bardzo nieufny z początku pożarł dwie miski.
A zaczęło się szukaniem czegoś, do czego nadają się korzeniowe. Na stronie: www.jadlonomia.com, bo tam są same pewniaki
I urzekła mnie ta nazwa, do tego stopnia, że dałam żarciu szansę, chociaż bardzo na wyrost.
A to jest coś całkiem nieoczekiwanego, co nie smakuje ani jak pietruszka, ani tym bardziej jak gruszka.. ale jest tak dobre jak nie wiem co
Niedziela: 10 km rower + TBC świetne (bardzo ciężkie, ale tak mistrzowsko poprowadzone z taką świetna muzą..100% energii
)
Poniedziałek: 20 km rower i regeneracja i chwilowa wiosna, ale to chyba wszyscy wiecie...
Od kilku lat, mamy taką z S. tradycję, że zamiast siedzieć i jeść jajka z majonezem + żurek z jajkiem + sałatkę warzywną z jakiem i majonezem
, gdzieś sobie jedziemy.
Tylko że, to są tylko 4 dni (tak wiem, że trzy, ale w naszym przypadku 3 + piątek przed = 4), no i ma być ciepło. I ma być krótka podróż. I coś nowego. I bardzo aktywnie. I bardzo fotograficznie.. I nie wiem zupełnie co w te święta... i jak to przyjemne rozważać te wszystkie możliwości
W zeszłym roku było Iseo i dwa lata wcześniej:
I na wszystkich zmarłych było rowerowe Iseo. I coś tak czuję, że pominę zasadę "ma być coś nowego" i nie będę myślała jak to ciężko wstać o 4 a.m. i dźwigać paki z rowerami i przejadę się znowu dookoła tego jeziora i że nie będzie lało
Nie mam lepszego pomysłu... bo w Tatrach sytuacja pogodowa bardzo niestabilna
Środa: 20 km rower + komplex x 5, + 30 minut marszobieg w południe,
Czwartek: 25 km rower + 30 minut marszobieg w południe,
Piątek: 20 km rower + 30 minut marszobieg w południe,
wieczorem w klubie:
1. Martwy ciąg: 35kg x 15 rozgrzewkowo, 40 kg x 10 x 3 serie,
2. Wyciskanie sztangielek na ławce skośnej: 8kg/rękę x 15 x 4 serie,
3. Wiosłowanie: 25 kg x 15 x 3 serie,
4. Wznosy tułowia na ławce rzymskiej 20 x 3 serie,
5a. Unoszenie sztangielek 5 kg x 2
5b. Uginanie ramion za głową 7 kg x 2 (a i b seria łączona)
I godzina ABT= mocno
Sobota: 10 km rower (wiosna pełną gęba) + 1h TBC + 1h sztang, a w przerwie ( ci którzy nie zostają na sztangi się rozciągają, a ja im zazdroszczę
) ćwiczenia łydek = jak zwykle.
Rower w dwudniowej niewoli...:(
Moja rowerowa linka=gruba na palec pyta w dodatkowej otoczce, coś niedomagała =zamek zaciął się raz czy dwa leciutko niby, ale dało mi to do myślenia
co byłoby gdyby..??? gdzieś pod fitness klubem na mrozie
późno
..
Wysmarowałam go najlepiej jak umiałam, przeprowadziłam kilkanaście prób, zamek był jak nowy dopóki nie przypięłam roweru do poręczy na korytarzu.
Godzina walki, żeby to odpiąć wieczorem, pól rano..
A dzisiaj przywiozłam pożyczoną od korpokoleżanki broń:
wyprodukowałam chmurę iskier i zwyciężyłam po minucie:
Niedziela: nosa z mieszkanie nie wystawiłam =malowałam go.. i sprzątałam po..
Poniedziałek: 20 km rower (zapasowy) + rowerowa jazda po nową linkę,
Wtorek: 20 km rower (wciąż zapasowy) + 30 minut marsz w południe
wieczorem w klubie:
1. Martwy ciąg: 35kg x 15 rozgrzewkowo, 40 kg x 10 x 3 serie,
2. Ściąganie drążka wyciągu poziomo: 25 kg x 15 x 3 serie
3. Wyciskanie sztangielek na ławce skośnej: 8kg/rękę x 15 x 4 serie,
4. Wykroki chodzone, 10 x każda noga x 4 serie (hantelki po pięć kg),
4. Wznosy tułowia na ławce rzymskiej 20 x 3 serie,
5a. Unoszenie sztangielek 5 kg x 2
5b. Uginanie ramion za głową 7 kg x 2 (a i b seria łączona)
I godzina interwałów (okropnie, okropnie ciążkich)
Nienawidzę oklejania, uwielbiam malowanie właściwe
Poniedziałek: 20 km rower (tem. -10) + spanie w saunie w południe,
Wtorek: 20 km rower (tem .j.w.), niestety nie skręciłam do klubu na interwały_pretekst był_zimno_ żałowałam oczywiście
Środa: 20 km rower + brzuch i tric X 3
Czwartek: 20 km rower + komplex X5 w południe,
Piątek: 20 km rower (chyba się już przyzwyczaiłam do tych mrozów, ale wciąż nie wiem co bym zrobiła, jakby z mojej dętki zrobił się nagle flak..)
wieczorem w klubie:
1. Martwy ciąg: 35kg x 15 rozgrzewkowo, 40 kg x 10 x 3 serie,
2. Wyciskanie sztangielek na ławce skośnej: 8kg/rękę x 15 x 4 serie,
3. Wiosłowanie: 20 kg x 15 x 4 serie,
4. Wznosy tułowia na ławce rzymskiej 20 x 3 serie,
5a. Unoszenie sztangielek 5 kg x 2
5b. Uginanie ramion za głową 5 kg x 2 (a i b seria łączona)
I godzina ABT , niezbyt mocno, ale bardzo rozciągającoprzyjemnie
Sobota: 10 km rower + godzina TBC + godzina sztang + 4 h odnawiania mieszkania..
To miejsce:
(zdjęcie z Gazety Wyborczej)
mam około 3 km od miejsca w którym pracuję i około 15 km od domu. I w niedziele był mój pierwszy raz = oczarowanie.
Stok dłuższy niż myślałam, kolejki 0, a moje wnuki śmigają tak, że ledwo nadążam, chociaż jednego trzeba brać "pod pachę", bo krzesełko dla niego za wysoko.
A jakie industrialne widoki i jaki zachód słońca
Niedziela: 3 godziny na nartach (nie, nie pojechałam tam na rowerze, bo dwa moje buty narciarskie + 2 buty snowbordowe mojego syna + ubranie na narty + tem. -8 jakoś przerosły moje możliwości logistyczne, tak później żałowałam)
Poniedziałek: 20 km rower z tego pierwsze 10 pod wiatr przy tem. -10 (nie było źle, tylko inaczej w południe pół godziny sauny
Wtorek: 20 km rower: j.w. z pod wiatr i temperaturą, ale drugi raz to zawsze łatwiej
W przerwie zestaw = brzuch + tric x 3
I po sukcesach w malowaniu łazienki i kuchni całkowita porażka jeżeli chodzi o pokoje
Kojarzą mi się też z fioletową kaszanką..
Robię z nich vege gulasz.. ciekawa jestem
Sobota: 10 km rower + 1h TBC+ 1h sztang
Niedziela: nic (tylko malowanie ścian + sprzątanie)_więcej czasu mi to zajmuje niż myślałam
Poniedziałek: 20 km rower + półgodzinny relaks w saunie (nauczyłam się wreszcie ustawiać ją na określoną godzinę)
Wtorek: 20 km na rowerze +
wieczorem w klubie:
1. Martwy ciąg: 35kg x 15 rozgrzewkowo, 40 kg x 10 x 3 serie,
2. Wyciskanie sztangielek na ławce skośnej: 8kg/rękę x 15 x 4 serie,
3. Wiosłowanie: 20 kg x 15 x 4 serie,
4. Wznosy tułowia na ławce rzymskiej 20 x 3 serie,
I godzina interwałów chyba nigdy ich nie ogarnę..
Środa: 20 km rower + relaks (spanie) w saunie pół godziny,
Czwartek: 20 km rower + kompleks x4
I korpo kolacja: świetne żarcie np. pieczone z tymiankiem korzeniowe warzywa (ciastko rozmazałam na talerzyku)
Piątek: 20 km rower + pół godziny marszobiegu,
wieczorem w klubie:
1. Martwy ciąg: 35kg x 15 rozgrzewkowo, 40 kg x 10 x 3 serie,
2. Przyciąganie drążka wyciągu poziomo: 25 kg x 15 x 3 serie,
3. Rozpiętki na bosu: 5kg/rękę x 15 x 3 serie,
4. Wznosy tułowia na ławce rzymskiej 20 x 3 serie,
godzina TBC mocno,tyłek kwiczał
Sobota: 10 km rower (chociaż taka zima się zrobiła, że mogły być nici z tego)
+ 1h TBC + 1h sztang
a teraz będę sypialnię malowała...
Treningi podobne w części siłowej, inne zależą od instruktora, nic nie opuszczam, może tylko zamiast krótkich treningów w południe wybieram marszobiegi na zewnątrz
Dieta idealna w dzień, wieczorem za często słodkie alko
Jutro będzie badanie strat, bo nie ważę się i nie mierzę, tylko ciesze się, że spodnie luźne
No i po kawałku maluję mieszkanie (wybieram farby, sprzątam po malowaniu i się zachwycam efektami.
I robię mój pierwszy żakard
Niedziela: 10 km rower + 1h TBC
Poniedziałek: 20 km rower + spanie w saunie
Wtorek: 20 km rower + pół godziny marszobiegu,
wieczorem w klubie:
1. Martwy ciąg: 35kg x 15 rozgrzewkowo, 40 kg x 10 x 3 serie,
2. Wyciskanie sztangielek na ławce skośnej: 8kg/rękę x 15 x 4 serie,
3. Wiosłowanie: 20 kg x 15 x 4 serie,
4. Wznosy tułowia na ławce rzymskiej 20 x 3 serie,
I godzina interwałów
Środa: 20 km rower + pół godziny marszobiegu (dużo biegaczy się pojawiło)
Czwartek: 20 km rower + pół godziny marszobiegu,
Piątek: 20 km rower + pół godziny marszobiegu,
wieczorem w klubie:
1. Martwy ciąg: 35kg x 15 rozgrzewkowo, 40 kg x 10 x 3 serie,
2. Przyciąganie drążka wyciągu poziomo: 25 kg x 15 x 3 serie,
3. Rozpiętki na bosu: 5kg/rękę x 15 x 3 serie,
4. Wznosy tułowia na ławce rzymskiej 20 x 3 serie,
godzina TBC niezbyt mocno, ale bardzo przyjemnie
Chodzę dumna jak paw, pomalowałam łazienkę_jak pięknie wyszło. Zachęcona sukcesem, planuje odmalować całe mieszkanie.
A cykora miałam, bo poprzednie malowanie, ostatnie do tej pory skończyło się odłażącym jak kora kawałkami farby i zamówieniem prawdziwych malarzy.
I mały sweterek skończony:
@szydelkowiecrowerowy
Bardzo wiosennie się czuje, dzień dłuższy
, drogi bez lodu i śpiewają ptaki, a ja mam masę energii i pomysłów
Środa: 20 km rower + zestaw brzuch = tric x 4 w południe
5 minut orbitreka na rozgrzewkę: 20 x spinanie brzucha na ławce skośnej z talerzem 5 kg, odwrotne pompki x 15, 15 x podciąganie nóg w zwisie na drążku, russian twist 5kg 20x na każdą stronę.,
Czwartek: 20 km rower,
Piątek: 20 km rower
wieczorem w klubie:
1. Martwy ciąg: 35kg x 15 rozgrzewkowo, 40 kg x 10 x 3 serie,
2. Wyciskanie sztangielek na ławce skośnej: 8kg/rękę x 15 x 4 serie,
3. Wiosłowanie: 20 kg x 15 x 4 serie,
4. Wznosy tułowia na ławce rzymskiej 20 x 3 serie,
I godzina TBC
Sobota: 20 km rower + 1h TBC + 1h sztang=niezły wycisk
No a potem jeszcze malowanie (mycie ścian + malowanie właściwe + sprzątanie po tym i puchnięcie z dumy)