Odnaleziona ósemka
Jednak dobre podejście robi swoje,postanowiłam, że nie będę się przejmować wagą która zamiast spadać to rośnie. I dzisiaj miłe zaskoczenie, minął tydzień, wchodzę na wagę a tam 89,6 kg
Nie wierzyłam i ustałam na szklankę jeszcze raz i znowu ten sam wynik. Wychodzi na to, ze przez 7 dni spadło mi 1,1 kg. Aż zaczęłam skakać z radości... Ósemka z przodu była widziana ostatni raz jakieś 2 lata temu, później zaginęła
A dzisiaj ją odnalazłam. Już nigdy jej nie zgubię, no ale z chęcią wymienię na siódemkę
Nie poddam się
Mimo tego, że waga zamiast spadać to rośnie, to się nie poddam... o nie, nie ze mną te numery. Dalej będę ćwiczyła aż któregoś dnia zobaczę siebie szczupłą i powiem "do tego właśnie dążyłam, warto było".
Dzisiaj zaliczyłam 30 minut jazdy na rowerku- 14 km, 30 minut biegu 3,8 km i godzinny callanetics. Waga jak chce to niech dalej rośnie, ważne, że głowie mam obraz innej siebie :)
Przykładowe menu- czy to przyczyna wzrostu wagi ?
śniadanie: 2 kromki razowca z szynka i ogórkiem
2 śniadanie: pomarańcza, jabłko
obiad: talerz-250 ml zupy warzywnej zabielanej jogurtem naturalnym
podwieczorek: pomarańcza
kolacja- 2 jajka
śniadanie: jajecznica 3 jajka
2 śniadanie: owoc
obiad: 2 gotowane udka z kurczaka, surówka z marchewki i pora zalana jogurtem
podwieczorek-owoc lub garstka orzechów
Kolacja: pół kostki twarogu zalana jogurtem i łyżką miodu
Śniadanie jem ok 11-tej
Ostatni posiłek 0 18-19
Do tego piję 2 szklanki kawy inki, zalane odrobiną mleka, szklanka lub 2 herbaty zielonej, 1,5-2 litry wody niegazowanej
Czy waga wzrasta bo z moim jadłospisem jest coś nie tak ?
Waga wzrasta
Nie wiem co się dzieje, jem i ćwiczę tak jak wcześniej a waga zamiast spadać to wzrasta, wredna małpa. Z dnia na dzień jest coraz gorzej, zamiast cieszyć się ze spadków to chodzę zdołowana. Liczyłam na to, że chociaż centymetr powie mi prawdę ale się przeliczyłam. Już nie wiem co mam robić
Bieganie- nowa pasja
Dzisiaj dopiero 7 trening biegowy a ja przebiegłam 3,5 km i tylko 2 razy zatrzymywałam się dosłownie na 10 sekund żeby wziąć łyczka wody. Czy to możliwe, żeby przez taki krótki okres aż tak poprawiła się kondycja ? Wcześniej moje bieganie wyglądało tak: 1 minut marszu, 1 minut biegu i powiem Wam, że ta minuta biegania strasznie mnie męczyła.
Do tego jeszcze przejechałam 15 km na rowerze i zaliczyłam godzinny callanetics.
Czyli dzień jak najbardziej pozytywny
Jestem z siebie dumna
Na dworze zimno ale mi to nie przeszkadza. Założyłam bluzę, czapkę, rękawiczki, wzięłam psa i poszłam pobiegać. Myślałam, że będzie tak jak do tej pory tzn. ze 2 minuty biegu i marsz bo nie będę mogła złapać powietrza i powiem Wam, że bardzo się zdziwiłam, biegałam 30 minut w tym tylko 3 minuty przeznaczyłam na marsz, żeby odpocząć. Myślę, że z dnia na dzień będzie coraz lepiej
I tak dojdę do 60 minut biegania bez zatrzymywania się
-1,9 kg w 6 dni
Dziewczynki sama w to nie wierzę... ciężkie ćwiczenia i ograniczenie jedzenia działają cuda.A może to przez to, że zaczęłam biegać. zresztą nie ważne, najważniejsze jest to, że waga spada
sportowo
Druga godzina callanetics zaliczona :) Po ćwiczeniach czułam przypływ energii więc poszłam na siłownię, tam przejechałam 15 km rowerkiem i zaczęłam moją przygodę z bieganiem.Znalazłam taki plan dla początkującego biegacza: przez pierwszy tydzień 1 minuta biegu, 4 minuty marszu i tak powtarzamy 6 razy. Później stopniowo zwiększa się minuty biegu a obcina marsz. I tak w końcu dochodzi się do 30 minutowego ciągłego biegu. Mam nadzieję, że wytrwam. I, że z czasem moja wydolność płuc się zwiększy i na prawdę pobiegnę 30 minut bez zatrzymywania się.
Muzyka relaksacyjna
Włączyłam muzykę relaksacyjną, położyłam się,zamknęłam oczy i odpłynęłam(nie, nie zasnęłam). Czułam się jakbym wyszła ze swojego ciała i była w jakimś innym świecie. Nic mnie nie obchodziło, podobno mąż i pies kręcili się po pokoju a ja nawet ich nie słyszałam. Może pomyślicie, że jestem jakaś nienormalna ale tak było. Po 30 minutach jestem zrelaksowana jak nigdy. Jak najbardziej mogę polecić taką formę odpoczynku po całym dniu. Będę to robiła częściej.
callanetics
Dzisiejszy dzień mogę zaliczyć do udanych. Jedzeniowo nie popełniłam żadnego grzeszku a do tego zaczęłam ćwiczyć callanetics, pierwsza godzina za mną, czuję się świetnie, bardzo się rozluźniłam i wyciszyłam. Czyli już widzę plusy :) Do tego godzina na siłowni- bieżnia i rowerek. Jeszcze pokażę wszystkim a szczególnie sobie, że potrafię schudnąć. Już się nie mogę doczekać szczupłej, jędrnej sylwetki :)