Ostatnio dodane zdjęcia

O mnie

Lubię podróżować, czytać książki, uprawiać sport. Uwielbiam słodycze i to jest moja zguba. Dużo ćwiczę i prawdopodobnie ten mój nadmiar kilogramów nie jest tak bardzo widoczny na pierwszy rzut oka, ale ja to wiem. Latka lecą co nie znaczy, że trzeba się poddać bez walki i na te lata wyglądać.

Informacje o pamiętniku:

Odwiedzin: 574364
Komentarzy: 13420
Założony: 9 maja 2010
Ostatni wpis: 18 marca 2025

Pamiętnik odchudzania użytkownika:
Spychala1953

kobieta, 71 lat, Tarnowo Podgórne

160 cm, 70.00 kg więcej o mnie

Postępy w odchudzaniu

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Wpisy w pamiętniku

18 stycznia 2011 , Komentarze (62)

Z adnotacją : Jeśli zostały Ci jeszcze dwie minuty, to prześlij to dalej do przyjaciół (których trzeba podlewać jak rośliny) no to go Wam go wysyłam moje vitalijki i vitaliusze. Miłej lektury.


Żyj zdrowo!

Dla współczesnych dorosłych, pseudo intelecto-neuro-hipochondryków. Czyli dla nas...


Mówią iż należy codziennie jeść jedno jabłko ze względu na żelazo i jednego banana ze względu na potas. I też jedną pomarańczę na wit. C i pół melona żeby poprawić trawienie, oraz filiżankę zielonej herbaty bez cukru aby zapobiegać cukrzycy.
Każdego dnia należy pić dwa litry wody (tak, a potem je wysikać na co schodzi dwukrotnie więcej czasu niż na wypicie).
Codziennie należy pić Activię lub inny jogurt, żeby mieć L. Casei Defensis, i choć nikt nie wie co to za g... jest, wygląda na to że jeśli codziennie nie zjesz półtora miliona, zaczynasz widzieć ludzi niewyraźnych...
Codziennie jedną aspirynę żeby zapobiegać zawałowi i lampkę czerwonego wina w tym samym celu, plus jeszcze jedną białego na układ nerwowy. I jedno piwo już nie pamiętam na co. Jeśli wypijesz to wszystko razem, to nawet jeśli od razu dostaniesz wylewu, to nie masz się co przejmować, bo nawet się nie zorientujesz...
Codziennie trzeba jeść błonnik. Dużo, ogromne ilości błonnika, aż zdołasz wypróżnić wszystkie kieszenie.
Należy przyjmować między sześcioma a ośmioma posiłkami dziennie, lekkimi, i oczywiście nie zapominając o dokładnym pogryzieniu sto razy każdego kęsa. Robiąc małe obliczonko już na samo jedzenie zejdzie Ci z pięć godzinek.

A, po każdym posiłku należy umyć zęby, to znaczy po Activii, i błonniku zęby, po jabłku zęby, po bananie zęby... i tak dokąd starczy zębów..
Lepiej powiększ łazienkę i wstaw sprzęt audio, ponieważ między wodą, błonnikiem i zębami spędzisz tam dziennie wiele godzin...
Trzeba spać osiem godzin i pracować kolejne osiem, plus pięć jakie potrzebujemy na jedzenie = 21. Jeśli nie spotka Cię coś niespodziewanego zostają Ci trzy. Wg statystyk oglądamy telewizję trzy godziny dziennie. No dobrze, już nie możesz, bo codziennie trzeba spacerować co najmniej pół godziny (dane z doświadczenia - lepiej po 15 minutach wracaj, bo inaczej z pół godziny zrobi Ci się godzina).
Należy dbać o przyjaźnie, gdyż są jak rośliny, należy je podlewać codziennie, i jak jedziesz na wakacje, to jak sądzę również. Ponadto należy być dobrze poinformowanym, więc trzeba czytać co najmniej dwa dzienniki i jeden artykuł z czasopisma, żeby skontrastować informacje. A! Trzeba uprawiać sex każdego dnia, ale bez popadania w rutynę, trzeba być innowatorskim, kreatywnym, odnowić uczucie pożądania. To wymaga swojego czasu. A co dopiero jeśli ma to być sex tantryczny! (celem przypomnienia: po każdym posiłku myjemy zęby!)
Na koniec z moich obliczeń wychodzi mi jakieś 29 godzin dziennie. Jedyne rozwiązanie jakie przychodzi mi do głowy to robienie kilku rzeczy na raz, na przykład: bierzesz prysznic w zimnej wodzie i z otwartymi ustami, w ten sposób połykasz 2 litry wody.
Wychodząc z łazienki ze szczoteczką do zębów w ustach uprawiasz sex (tantryczny) ze swoim partnerem/partnerką, który/a w tym czasie ogląda telewizję, i opowiada Ci co się dzieje na ekranie, w czasie gdy szczotkujesz zęby. Masz jeszcze jedną wolną rękę? Zadzwoń do przyjaciół!! I do rodziców!! Wypij wino (po telefonie do rodziców przyda się).
Uffff.............
Jeśli zostały Ci jeszcze dwie minuty, to prześlij to dalej do przyjaciół (których trzeba podlewać jak rośliny). A teraz już Cię zostawiam, bo z jogurtem, połową melona, piwem, pierwszym litrem wody i trzecim posiłkiem z błonnikiem, nie wiem już co zrobić, ale pilnie potrzebuję ubikacji. A! po drodze wezmę szczoteczkę do zębów...

Jeśli już wcześniej Ci to wysłałam to wybacz - pewnie Alzheimer, którego mimo tylu środków zapobiegawczych nie uniknęłam ;-)

Jestem ciekawa czy doba Wam starcza na zdrowe życie, he, he. No to buziaczki

15 stycznia 2011 , Komentarze (20)

Z rana zaliczyłam basenik 40 minut pływania a w domku 100 brzuszków. Wieczorem jeszcze troszkę powyginam się małe co nieco. Mój stepper odmówił posłuszeństwa. Tak skrzypi, że nawet muzyka w uszach nie jest w stanie go zagłuszyć.Szkoda, że nie nawalił przed gwiazdką byłby pretekst do praktycznego prezentu.Szwankują mi troszkę kolanka i dlatego zrobiłam sobie prześwietlenie. Chcę umówić się na wizytę do fizjoterapeuty do którego dostałam namiary. Trzeba temu zaradzić bo mam ochotę biegać jak tylko się ociepli.Podejrzanie dobrze sobie radzę z nie jedzeniem słodyczy, aż się boję powiedzieć głośno co by nie zapeszyć. Wiecie jak to jest. Głośno się człowiek pochwali i za chwilę przechlapane.Czyli cicho sza.
Kupiłam sobie zamszowe kozaczki w Big Starze na wyprzedaży i jestem happy. Troszkę sobie poszpanuję, a co. Żyje się raz, a później się straszy. Gratuluję dziewczynkom, którym spada waga bo moja stepuje w miejscu. Nic nie kapuję, ale nie ustępuję i nie wymiękam.KTO DA RADĘ JAK NIE MY? Życzę Wam zdrówka bezstresowego fajnego dietkowania, aktywnego życia sportowego i miłego weekendu bo celem naszym nie jest katowanie się i stres, ale :
ZDROWE I AKTYWNE PODEJŚCIE DO ŻYCIA

13 stycznia 2011 , Komentarze (23)

Moje krótkie podsumowanie z mojej nieobecności pamiętnikowej

Zaliczyłam  od 1.01.2011
7/300 bez słodyczy
1 000 brzuszków robionych na ławeczce
14 h/300 ćwiczeń ( bieganie, stepper, hula hop, poniewierka dywanowa )
 
Tylko waga nie chce się zmienić. Trochę mnie to wnerwia, ale najważniejsze, że ja wiem że od ćwiczeń mam kondycję dwudziestolatki. No dobra może trochę więcej. Staram się jeść dietetyczne. Może muszę okroić ilość? A może moim chabasom po prostu dobrze w moim towarzystwie? Ja jeszcze im udowodnię, że one jednak nie są dla mnie dobrym kompanem. A już na pewno nie zamierzam się z nimi zaprzyjaźnić, he, he. Rehabilitację złamanej ręki prowadzę w gabinecie i sama w domu. Jeszcze trochę i będę nią machać, że ho, ho. Każdego dnia szukam powodu do zadowolenia i trwania w dobrym nastroju chociaż nowy rok rozpoczęłam już od naprawy sprzętu, ale co tam bywało gorzej i chwalili i tego będziemy się trzymać.

Mam cichą nadzieję, że pojawię się tu następnym razem z mniejszą wagą.

        

NIECH SIĘ DZIEJE     Buziole i do usłyszenia.



7 stycznia 2011 , Komentarze (24)

Ratunku słodkie w 2011 molestuje Miecię. Dostaliśmy ze ślubnym na imprezie angielskie czekoladki jakby imieninowych było mało. Coś nie mogę się od takowych prezentów uwolnić. Słodkie wczoraj świadomie zjadłam. Był jeden kawałek sterniczka domowego, 1 kawałek pysznego tortu i 4 cukierki czekoladowe.Spróbowałam te angielskie cobym była świadoma co tracę, he, he. No to wyspowiadałam się jak na grzesznice przystało.Więcej grzechów nie pamiętam. Za te i za inne grzeszki serdecznie żałuję. Amen.

  

Wyrzutów sumienia jednak nie mam bo to mieści się w moich planach. 65/12=5 i troszkę dni ze słodyczami na 1 miesiąc. W sobotę jeszcze moje zaległe imieniny i trzeba będzie spróbować co się upiekło, prawda? Póki co mam 4/300 bez słodyczy i 9/300 przećwiczonych godzin.
Bawiłam się świetnie jak to w młodym towarzystwie. Nie było mowy o chorobach tylko o zabawnych sytuacjach z życia itp. Szwagier pokazał stary filmik z czasów kiedy miałam tyle lat co większość z Was i dzieciaki kiedy były małe. Eh, wspomnienia. Ale muszę przyznać, że wyglądałam w tych czasach zupełnie ok..( ślubny to potwierdził )  tzn.fryzurka, waga itp.
Doszłam dzisiaj, a właściwie przed chwilą do wniosku, że  chyba muszę mniej pisać, a więcej robić. Czyli krótko mówiąc przerzucić się z gadania do działania.
Waga znowu pokazała dzisiaj 65,00.
Postanowiłam sobie, że odezwę się do Was dopiero jak będę miała się czym pochwalić. Buziaczki i do usłyszenia w lepszej dla mnie rzeczywistości.

6 stycznia 2011 , Komentarze (19)

Moja karuzela życia kręci się..Kiedyś tak napisałam i postawiłam znak zapytania. Dzisiaj go nie stawiam, po prostu się kręci. Tak czy siak, ale się kręci. Dostałam dzisiaj wiadomość na pocztę pt.Gazeta Vitalia.pl: Co kryje sekret noworocznych postanowień? Myślę sobie o kurcze blade, namierzyli mnie i moje postanowienia, hi, hi, hi. Wiadomość otwierała się nieziemsko długo. Myślę sobie podstęp czy cuś takiego...jest. Pisze „Poznaj sekret” no to klikam i..

Rzucić palenie

Powstrzymać "efekt jo-jo"

Wyglądać jak "tap madl"

Odkryć świat wegetarian

Ograniczyć ciężkie potrawy

Wzmocnić serce

Do czego miały mnie namówić? Nie palę, wyglądać jak "tap madl" nie muszę, wegetarianką nie zostanę bo kiełbachę i mięcho lubię, za ciężkimi potrawami raczej nie przepadam, serce wzmacniam miłością i ciepłymi uczuciami dla bliskich i nie tylko. No chyba do kupienia diety, ale ja już jedną przerobiłam, dużo się z niej nauczyłam, a teraz muszę żyć swoim życiem i tym co się w nim najlepiej sprawdza. Nie powiem, że wszystko wiem bo jeszcze się taki nie urodził co by wszystko wiedział.. Swoje postanowienia noworoczne pomału realizuję. Zaliczyłam dzisiaj 100 brzuszków, steppera 30 minut też i spacer z psem. Na 16.00 idę do siostry na młodzieżową rodzinną imprezkę, a co. I uwaga!!! Będzie tam torcik. Jak potoczą się tam moje postanowienia okaże się, ale z pewnością zamierzam  się  dobrze bawić. I na zakończenie mój ostatnio ulubiony cytat:

“Żyć to nie znaczy czekać aż burza przejdzie...ale nauczyć się tańczyć na deszczu.”
i tego będę się w tym roku trzymać.

 

4 stycznia 2011 , Komentarze (20)


Ja i moje noworoczne zobowiązania wystartowaliśmy. Jak już wspominałam będzie:
- 300 dni bez słodyczy

- 300 godzin przećwiczonych ( założyłam 1 h dziennie)        

- 100 brzuszków dziennie

Muszę Wam powiedzieć, że udaje mi się to dzięki Kenzo1976 bo podała linka do założonego przez nią i Agnieszkę forum. Ja też podaję tego linka dla chętnych. Nasza tabelka którą sporządziła jedna z koleżanek liczy już 33 osoby, nieźle. Jest super.  Zadomowiłyśmy się tam z Alą wśród młodzieży i czujemy się świetnie. Widać to po moich osiągnięciach. Ćwiczę codziennie min. 1 godzinę, a teraz nawet więcej bo rozpoczęłam następną rehabilitację czyli tu już zaliczam 1 godzinę a potem jeszcze w domku. Do tego 100 brzuszków i mam już 3/300 bez słodyczy. Słodycze mam zaplanowane na niedzielę czyli 1 dzień w tygodniu. Jedyne ustępstwo to zamiana niedzieli na inny dzień. Jak na razie jest ok. Waga jest już poniżej paska. Fajne jest to, że kiedy są problemy można o nich podyskutować na bieżąco. No to tyle chwalenia forum. W poniedziałek miałam imieniny w pracy. Upiekłam, przyniosłam i nic nie ruszyłam. A w prezentach były między innymi UWAGA: 4 pudełka ptasiego mleczka i 5 czekolad. Kiedyś ? ptasiego poszłaby na poczekaniu, a ja nie ruszyłam!!!!! Ależ jestem  dzielna lalunia.

Ojojoj jaki ten pierwszy wpis w Nowym Roku ambitny. No no no całkiem porządnie się rozpoczął. Po prostu dziewczęta i chłopcy, przestałam narzekać tylko zabrałam się solidnie do roboty. Jak już kiedyś powiedziałam: Każdego dnia rodzimy się na nowo.

"Żyć to nie znaczy czekać aż burza przejdzie...ale nauczyć się tańczyć na deszczu."
Ależ się rozpisałam. Do usłyszenia bo lecę poćwiczyć. Doba ma niestety tylko 24 h.a czas ucieka.

http://vitalia.pl/forum13,89473,0_Slodycze_od_swieta_aktywnosc_fizyczna_i_zdrowe_podejscie.html

30 grudnia 2010 , Komentarze (27)

Z ostatnią kartką kalendarza zerwij wszystkie złe nastroje. Zapomnij o wszystkich nieudanych dniach, przekreśl niewarte w pamięci chwile i wejdź w Nowy Rok jak w nowej sukni wchodzi się na najwspanialszy bal świata.

  
Tego życzy Wam z całego serca Miecia

29 grudnia 2010 , Komentarze (35)

Wskoczyłam na nowo założone forum przez Żanetkę i Agnieszkę i jestem super zadowolona.

Nowy rok, nowe szczęście, nowe ambitne plany i mam nadzieję, że nowa ja.Czyli w 2011 ja Miecia biorę Was za świadków i zobowiązuję się:



- 300 dni bez słodyczy

- 300 godzin przećwiczonych ( w tym stepper dziennie min. 2 000 kroków )

- 100 brzuszków dziennie ( czyli 700 tygodniowo- jeżeli w jakimś dniu będzie 0 to postaram

  się nadrobić następnego) )

Wykupiłam ze ślubnym karnet na pływalnię, więc dojdzie 1 h tygodniowo no chyba, że coś stanie na przeszkodzie. Jak widzicie plany mam bardzo ambitne i mam zamiar je zrealizować. Żeby było zabawniej zaczynam 1 stycznia swoimi imieninami, hi, hi. To taka mała przewrotność jak to w życiu bywa. Uzbierało się już nas tam trochę. Jak mówią założycielki  Żanetka i Agnieszka będziemy się wspierać i razem damy radę.

Ja po prostu życzę sobie powodzenia w nowych postanowieniach, a dobre postanowienia to dobry początek. Może być tylko lepiej. BUZIACZKI

/forum13,89473,0_Slodycze_od_swieta_aktywnosc_fizyczna_i_zdrowe_podejscie.html

26 grudnia 2010 , Komentarze (23)

 
Odwieszam moje zawieszenie i szybko wracam do Was moje drogie Vitalijki i Vitaliusze bo jeszcze trochę i nie będę miała siły wleźć na miotłę i przylecieć do Was.
 
Wizyta u przyszłej teściowej syna i jej rodzinki była bardzo udana. Smaczna chatka z piernika bardzo się podobała.  Było sympatycznie i żal było wracać do domu czyli było ok. Waga świntucha jutro u Klusi będzie się ze mnie śmiała oj będzie.
 
 Ale co tam w swoją klasyczną czarną sukienkę w Święta wskoczyłam. Leżała na mnie luzacko i nie wybijała żadnych oponek czyli nie jest źle bo bywało gorzej. Lecę trochę poczarować i rzucić jakowyś urok na moją wagę bo Sylwester tuż, tuż.
 
Hokus pokus niech dobre siły świecą a z Mieci dupska nadprogramowe kilogramy zlecą, he, he.
 
No to w kociołku zamieszałam, wywar wypiłam i czekam. A poza tym.
Tymi kilogramami co się w nam w czasie Świąt do przylepiły nie przejmujemy się. Było miło, sympatycznie i apetycznie?? No i o to chodziło. Ale nie pozwalamy im się zadomowić ( to o Was mówię zbędne chabasy ) i przytulić do nas na dłużej więc do chudnięcia, go, go, go.
 
Przytulę się do ślubnego i idę spać. Jak wiecie w czasie snu też spalamy małe co nieco kalorii. Jakąś nadzieję w końcu trzeba mieć. No nie? Buziaczki

16 grudnia 2010 , Komentarze (26)

Wstawiłam Wam fotki domku z piernika który został upieczony przez znajomą koleżanki. Zabieram go jako świąteczny prezencik na wizytę w I święto do przyszłej teściowej mojego syna. Będzie to wizyta zapoznawcza. Mam nadzieję, że będzie ok. a smaczny domek będzie się teściówce podobał. Jest już zapakowany w folię i czeka na wyjazd.



A to propozycja, ale nie moja jak można polukrować pierniczki, hi, hi.


  
Jak skosztować 12 potraw i nie przytyć przeczytałam czyli teoria chyba jest  opanowana. Co pokaże rzeczywistość to dopiero się okaże. Teoria to jedna strona medalu, a życie to druga strona. Wy bawcie się dobrze w gronie najbliższych, róbcie to na co macie ochotę i co serce i rozum Wam podpowiada. Jak to nie raz mówiłam.. "Żyje się raz później się straszy".

Póki co, zawieszam wpisy w moim pamiętniku na czas Świąt, żeby odpowiednio się do nich przygotować i dlatego już dzisiaj życzę Wam kochane koleżanki :



fajnych prezentów od Gwiazdora i żebyście podchodziły do siebie z dużą wyrozumiałością i miłością bo każda z nas na nią zasługuje nie zależnie od tego ile by nie ważyła. Bądźcie szczęśliwe chociaż w tym świątecznym okresie.
PRZESYŁAM WAM SŁODKIE PIERNIKOWE BUZIAKI i do usłyszenia.

Ps. Do Waszych pamiętniczków z pewnością będę zaglądać i będę czytać.