No to mam weekendzik :)
Słońce znów cudownie grzeje. Dziś przymknęłam na chwilę oko na balkonie i raptownie przeniosłam się do czasów dzieciństwa i wakacji spędzonych u moich dziadków. Nie wiem, czy to zapach ciepłego powietrza, czy trele ptaków przywołały te piękne wspomnienia.
Zobaczyłam dziadków, byłam z nimi na leniwym spacerze w ich wiosce, na ławce pod szumiącymi topolami. Widziałam ich uśmiechnięte twarze i poczułam taki wewnętrzny spokój.
Strasznie za nimi tęsknię.
A wracając do rzeczywistości, wczoraj jak zapowiedziałam, byłam na zakupach, więc nie było treningu.
Dziś za to planuję wyjść na długi wieczorny spacer :)
Dzisiejsze menu:
Śniadanie: jogurt, 2 kromki chleba żytniego, szczypiorek, sałata, serek śmietankowy, pomidor.
II śniadanie: 2 tosty, ser, szczypior, pomidor, sos sezamowy.
Przekąska - babeczka z kremem i truskawkami.
Obiad (w planie): pierogi.
Kolacja (w planie): szklanka skyru naturalnego z odżywką białkową, garść owoców.
Jutro planuję rodzinny wypad do parku i nad morze. Trzeba korzystać z pogody. ❤